komentarze

Mimo że już nie piszę (regularnie), z chęcią poczytam Wasze komentarze. Piszcie więc proszę, dzielcie się opiniami, radami; na blog nadal zagląda bardzo dużo panien młodych, Wasze komentarze zawsze mogą się komuś przydać:)

Friday, 17 July 2009

Makijaż ślubny DIY

Nie wiem dlaczego, ale ostatnio wpadam na informacje, którymi od razu chcę się dzielić i które od razu chcę tu umieścić, a wcale ich nie szukam LOL.

Dziś odkryłam, szukając zupełnie czegoś innego, kanał na youtube, pewnej młodej dziewczyny, Julie, która wie chyba wszystko o makijażu i dzieli się swoją wiedzą, eksperymentami i talentem za darmo przy pomocy domowych nagrań. Jej video warsztaty są krótkie, najdłuższy jaki widziałam trwa może 10 min. Przede wszystkim jest to makijaż oczu, ale pokazuje i kosmetyki do ust, do cery, pudry, lakiery, etc. Wszystkiego nie ogarnęłam, a ma tego masę, przeszło 130 nagrań.

Jeśli wśród moich czytelniczek jest jakaś zosia samosia, jaką byłam ja przygotowując się do ślubu, która ma zamiar sama się malować, a ma pewne obawy, zapewne te nagrania się przydadzą, jakieś rozwiązanie podpowiedzą, jakiś pomysł zasugerują.

Nie każde z jej pomysłów nadaje się na okazję ślubu, ponadto jest ciemnej karnacji więc większość kolorów wygląda na niej inaczej niż wyglądałaby na klasycznej słowiance. Nie każdy z jej pomysłów mi się podoba. Julie i ja mamy np. zupełnie inne pojęcie tego co fajne na paznokciach. Aczkolwiek i tak uważam, że warto sobie przejrzeć jej katalog nagrań. Pokazuje proste techniki, podpowiada jakich używa podkładów, jakich pędzli, i oczywiście które kolory i marki kosmetyków poleca. Odnośnie łączenia kolorów, nie każdy z sugerowanych jest dostępny w Polsce, i na szczęście autorka nagrań pokazuje zbliżenia, tak by zdążyć się przyjrzeć i ewentualnie poszukać czegoś podobnego wśród swoich cieni, albo w polskich sklepach. Korzysta bardzo dużo z produktów MACa, więc jeśli ktoś bardzo chciałby uzyskać gwarantowany identyczny efekt, wystarczy znaleźć makijaż składający się wyłącznie z kosmetyków tej firmy. Tu link do kanału Julieg713

oraz na zachętę kilka fotek moich ulubionych jej propozycji



[via http://www.youtube.com/user/julieg713]

Ponieważ bardzo zainteresowałam się jednym z pędzli jakich Julie często używa, a był to pędzel właśnie MACa, weszłam na ich stronę i tam oprócz pędzla znalazłam również swietną nowość - nie wiem kiedy to dodali, ja dopiero odkryłam dziś, a mianowicie MAC colour play. Wybiera się kursorem z tęczowej palety jakiś 'fragment' koloru i MAC sugeruje wszystkie kolorowe kosmetyki pasujące właśnie do niego. Świetna sprawa, bo pokazuje całą gamę kosmetyków, więc i szminki i lakiery, pigmenty, etc, nie same cienie. Pomyślałam, że to również może się przydać jakiejś pannie młodej planującej malować się bez pomocy specjalisty. Colour play wygląda tak:
[via http://www.flickr.com/photos/beauterydotcom]

Wednesday, 8 July 2009

wystrój weselny szaro-różowy








Biały namiot łatwo udekorować w dowolne kolory, każdy pasuje. Dzięki kolorom zmienia się całkowice aura. Osobiście uważam, że pomysł na szaro-różowe barwy to strzał w 10:)

Wydatki weselne - when money buys happiness

Czytałam ostatnio artykuł z The New York Times umieszczony przez znajomego na facebooku, ktory o ślubach tak naprawdę nie był, ale mówiąc o szczęściu i wydatkach o wesela i śluby zahaczał. Warto go sobie przeczytać bo to ciekawa analiza tego co nam (ok, nie nam, Amerykanom) szczęście przynosi i jak bardzo pokrywa się to z ponoszeniem wysokich kosztów w życiu. Ponieważ ten blog jest nadal poświęcony przygotowaniom ślubnym przytoczę jedynie fragment, który ślubów dotyczy i który uważam warto sobie wziąć do serca szykując swój ślub.

Takie pytanie zadano biorącym udział w badaniu czytelnikom:
"List the ten most expensive things (products, services or experiences) that you have ever paid for (including houses, cars, university degrees, marriage ceremonies, divorce settlements and taxes). Then, list the ten items that you have ever bought that gave you the most happiness. Count how many items appear on both lists."

Takie były wnioski na podstawie wyników:
"The items appearing much more on the ‘expensive’ than on the ‘happy’ lists were:
(...)
Marriage ceremonies – often very expensive, but apparently more stressful than happiness-promoting. However, happy marriages themselves were often mentioned as major sources of life satisfaction."

Więc, moje drogie czytelniczki, zgadzam się z autorem, lub w zasadzie z uczestnikami badania, ślub i wesele są ważne i ważnym sprawom należy przypisywać proporcjonalnie duży wysiłek, często duże koszty. Aczkolwiek, to czy wesele zamknię się w 10 tyś PLN, czy w 100 tyś PLN, nie wpłynie proporcjonalnie na wasze szczęscie. Może to banał i może każdy planujący to wie. Uważam jednak, że warto sobie ten banał przypominać, bo czasami umyka uwadze;)

Planując nasz ślub usłyszałam dobrą radę, którą chyba już tu wcześniej przytoczyłam, i wcale nie była w kontekście wydatków, raczej odnośnie umiaru pracy i wysiłku jaki należy w przygotowania włożyć, bądź umiaru efektów jakich się należy spodziewać. Otóż poradzono nam wybrać 3 najważniejsze elementy i wytrwale walczyć o perfekcyjne dopracowanie właśni tych trzech, przymrużając oko na całą resztę. Coś się zawsze może potoczyć nie po naszej myśli i warto wówczas wiedzieć, że nic nie szkodzi, bo to coś nie należało do top 3. A nawet jeśli, to trudno, przyłożyliśmy się najalepiej jak potrafiliśmy, tak bywa. Nad wszystkim zapanować się nie da, a 3 najważniejsze elementy są do ogarnięcia i zazwyczaj łatwe do zidentyfikowania.

Ta rada pięknie przekłada się również na temat kosztów. Wesela to worki bez dna, można w ich przygotowania ładować fundusze bez końca i zawsze będzie coś co jeszcze da się lepiej za więcej. Relatywnie lepiej, bo to w końcu kwestia gustu. Nie warto więc ulepszać wszystkiego. Te 3 najważniejsze rzeczy niech będą high end, niech wymagają kredytu, czy sprzedania nerki na czarnym rynku, ale nie cała reszta:) Wesele to moment. Kończy się zanim panna młoda zdąży się zrelaksować, za chwile jest po wszystkim, niczego się nie pamięta, nie można wprost uwierzyć, że goście już wyszli, na dworze świta, etc.
Jestem pewna, że problem ten dotyczyć będzie bardziej par, które środki mają, a nie tych, którzy liczą każdy grosik by wyszło jako tako. Tym drugim radzić w oszczędzaniu trzeba znacznie mniej, zmusza ich do tego sytuacja. Wszystkim, którym się wydaje, że mogą pozwolić sobie na przysłowiowe szastanie, radzę przeanalizowanie kosztorysu i szastnięcie zaoszczędzonymi dzięki temu pieniędzmi na wystrój domu, na podróż, na antyk, samochód, czy kosztowną biżuterię. Najzwyczajniej w świecie, nie warto w wesele inwestować wszystkiego co się da. Za połowę kosztów Wasze małżeństwo będzie dokładnie tak samo szczęśliwe a Wy dokładnie tak samo usatysfakcjonowani (in the longrun;).

słowo o blogu

Postaram się nie wyśmiewać niczyich pomysłów i rozwiązań ślubno-weselnych; jednak u podstaw tego blogu leży moje zmęczenie poszukiwaniem, zniesmaczenie znajdywanymi propozycjami, chwilowe zwątpienia w możliwość zorganizowania ślubu i wesela na miarę naszych oczekiwań. Będę stronić od negatywnych epitetów kładąc większy nacisk na chwalenie tego co uważam za wspaniałe, gustowne, i z klasą. Pewnie nie zawsze uda mi się przestrzegać tych zasad...więc urażone osoby z góry przepraszam. Ten blog nie jest żadnym poradnikiem, to są moje przemyślenia i subiektywne opinie. Niech sobie każdy robi jak uważa. Jeśli jednak kogoś zainspiruję to świetnie. Mam nadzieję, że jakiejś planującej informacje tu zawarte, (do których dotarcie czasami zajmowało miesiące) ułatwią przygotowania:)
Czytelników zachęcam do komentarzy i dyskusji, ale zastrzegam sobie prawo likwidowania komentarzy nie przestrzegających zasad netykiety i szacunku dla autorki.
Info zaczerpnięte z tego bloga i dalej publikowane wymaga wskazania źródła. Dzięki!