komentarze

Mimo że już nie piszę (regularnie), z chęcią poczytam Wasze komentarze. Piszcie więc proszę, dzielcie się opiniami, radami; na blog nadal zagląda bardzo dużo panien młodych, Wasze komentarze zawsze mogą się komuś przydać:)

Saturday, 29 November 2008

zimowe panny młode

[Claraluna Sposa via Bride Chic]

[Atelier Aimée via Bride Chic]


[edit: 11.12

Kto jeszcze za linkiem z komentarza nie trafił do wspaniałego blogu Bride Chic gorąco zachęcam bo zdjęć sukni jest bez liku! Niektóre są przepiękne i bardzo oryginalne. A konkretnie w temacie zimowych kreacji ślubnych te dziś dodana pierwsze 2 od góry najbardziej mi się podobają.]

Zima to piękna pora roku na ślub, według mnie przede wszystkim wtedy gdy jest biało i słonecznie. Pogody nie można nigdzie i nigdy przewidzieć ani zamówić, więc trudno się nastawiać na jakąś konkretną aurę. I ten śnieg mimo, że piękny i magiczny, tak naprawdę potrzebny ewentualnie do kilku zdjęć i dla uciechy oczu przez zaledwie kilka minut. Prawda jest taka, że tylko niewielki procent ślubów i wesel odbywa się na zewnątrz i tak naprawdę można sobie zaplanować jakieś wydarzenie na świeżym powietrzu, ale bez niego - nic się nie stanie. Będzie tylko jakimś elementem dużo większej całości we wnętrzach. Więc skąd ta irracjonalna preferencja ślubów w ciepłe miesiące? Z domu do samochodu, z samochodu do kościoła/urzędu, znów do samochodu, z samochodu na przejęcie. Wszędzie przechodzi się zaledwie kilka kroków na świeżym powietrzu. Jeśli pada śnieg to cudownie, fryzury ani stroju nie zniszczy. Jeśli deszcz, to przecież takie same ryzyko jak latem a parasole równie dostępne. Przykryć się wbrew pozorom łatwiej zimą niż w zimny letni dzień. Zimą przynajmniej odpadają nieciekawe bolerka i bardziej można się nastawić na kurtkę, płaszcz, pelerynę, etolę, futerko, czy jeszcze inna narzutką. Przy okazji tych zimowych nakryć mniej istotne jest czy kolor i materiał są idealnie dopasowane do sukni; będąc z innych materiałów
i tak będą wyglądać na inny odcień nawet gdy są identyczne. A szansa, że suknia i narzuta stylem będą pasować są większe właśnie przy okazji tych zimowych okryć.
Osobiście
na nasz ślub chciałam ciepły miesiąc bo moim marzeniem było mieć część przyjęcia na zewnątrz. Gdybym jednak takiego marzenia nie miała to ślub wśród śniegu byłby dla mnie idealny:)

A oto kilka przykładów według Caroliny Herrery jak nie zmarznąć na zimowym ślubie:


[model Balbec via get married]

[model Balbec via get married]

[model Boston via get married]

[model Boston via get married]

[model Briana via instyle]

i 2 od St. Pucchi

[St. Pucchi via brides com]

[St. Pucchi via brides com]

Thursday, 27 November 2008

West Wing Wedding - Ślub w Białym Domu

Mój mąż jest uzależniony od kilku seriali telewizyjnych, m.in. Prezydenckiego Pokera, znanego lepiej chyba jako The West Wing. Muszę przyznać, że czasami i mi sprawia wielką przyjemność śledzenie losów politycznych bohaterów. Dialogi są świetne, problemy wagi światowej, middle america kompletnie niereprezentowana więc naturalne, że taki serial może wciągać:) Ale blog nadal jest o ślubach więc śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż w jednym z co najmniej 4 seriali jakie mój mąż obejrzał wczoraj (nie po raz pierwszy) miał miejsce ślub w Białym Domu. Z tego co mi wikipedia podpowiada te odcinki nie były emitowane w Polsce bo podobno serial nie miał wystarczającej oglądalności i po 4 sezonie został zniesiony. Jeśli nic mi się nie myli, to odcinek ze ślubem jest dopiero w ostatnim sezonie, w Polsce więc mógł być oglądany jedynie przez fanatyków takich jak mój mąż, którzy kupują sobie wszystkie sezony na DVD;)

[via westwing bewarne com]

Zmierzam do sukni córki prezydenta. Córka nie jest wielce urodziwa, a szkoda, ma polskie nazwisko i zawsze uważam, być może błędnie i naiwnie, że takie aktorki powinny mieć powalającą urodę. Nie wiem ile lat ma aktorka ani bohaterka wychodząc za mąż, ale również młodość jej nie zdobi. Nie zrozummy się źle, nie uważam, że tylko młode potrafią być piękne, o tym, że niektórzy przepięknie dojrzewają z wiekiem pisałam już w swoim innym blogu. Nie mniej jednak jest jakieś takie oczekiwanie, że panna młoda powinna rozświetlać urodą, świeżością, jakimś blaskiem wewnętrznym, i to się chyba najłatwiej udaje młodym i pięknym. Ellie Bartlet, dla mnie nie spełnia żadnego z tych podświadomych oczekiwań. I ten wstęp o wyglądzie córki był konieczny po to by powiedzieć, że gdyby było coś pięknego i świeżego w jej urodzie to suknię może można by wybaczyć. Ale jest ona po prostu tak zwykła, tak zwykła do bólu, a w swej prostocie tak nieciekawa, nie klasycznie piękna, że nie mogłam się nadziwić.
Jeśli dobrze pamiętam podczas konferencji prasowej pada informacja, że to kreacja Very Wang. No cóż widziałam wiele sukni VW, jedną przymierzałam i nawet mocno rozważałam i jest to projektantka o niebanalnych wzorach. Wręcz trudno mi było w jej kolekcji 2008 znaleźć coś dla siebie, bo dla mnie jej wzory były za bardzo edgy, za bardzo wykraczały poza moje pojęcie ponadczasowości. Ci co sledzą blog od jakiegoś czasu wiedzą, że moje ulubione suknie to te, które są przeproste w kroju i w dekoracjach ale mają w sobie to coś, są w jakimś stopniu oryginalne i już napewno niebanalne. Nie zmienia to faktu, że większość sukni VW jakie widziałam była bardzo ciekawa i bardzo lubiłam podziwiać je na zdjęciach lub na wieszaku. Jednak żadna z nich nie wyglądała tak nijak jak ta którą wybrano dla Ellie Bartlet. Takie sukienki kojarzą mi się bardzo z biednymi amerykańskimi miasteczkami, gdzie marzeniem każdej nastolatki jest wyrwać się za mąż jak najszybciej i w byle czym. Zdobiony gorset i gładka spódnica nie zawsze muszą wyglądać tak banalnie i tuzinkowo, jak w wydaniu wzoru, który miała na sobei Ellie. Czasami takie połączenie tak naprawdę daje przepiekną kreacje. Suknia Elie jednak kojarzy mi się z tymi tuzinkowymi bez wyobraźni wzorami. Nawet jeśli to jest suknia VW, to nie jest to jej najlepszy wzór, a już na pewno nie jej signature style. Po co więc mieszać renomę dobrej projektantki z bardzo przeciętnym wzorem sukni, już bez względu na to czy to jej czy nie jej.
Poddawałam w wątpliwość czy to faktycznie jej, bo po obejrzeniu Sex and the City nie mogłam uwierzyć, że w filmie suknia Carrie firmowana jest przez Vivienne Westwood. Szykując się do swojego ślubu oglądałam wiele stron ze zdjęciami ślubnymi Carrie. Z resztą w lutym pisałam o jej wyglądzie i mojej ewentualnej inspiracji piórami jakie zdobiły jej welon. Byłam przekonana, że jej suknia to wzór projektanta Zaca Posena. Takie wówczas wszędzie znajdowałam informacje. Nie rozumiałam więc kompletnie dlaczego w filmie oddano honory innej osobie. Stąd moja wczorajsza wątpliwość czy faktycznie ta nijaka kreacja w jakiej wystąpiła Ellie Bartlet to suknia Very Wang.
Gdy zaczęłam pisać dzisiejszy post miałam zamiar jedynie zaznaczyć, że mam taką wątpliwość i że jest ona o tyle silniejsze, że nie po raz pierwszy mam wrażenie, że amerykańskie produkcje filmowe kręcą coś z projektantami sukni ślubnych w jakich występują bohaterowie danych produkcji. Aczkolwiek w listopadzie, czyli pół roku po premierze Sex and the City jest w internecie znacznie więcej informacji niż bylo w lutym. I dziś wyczytałam, że suknia ślubna Carrie miała być od Zaca Posena, a dokładniej miała to być ta suknia, którą miała na sobie Charlotte; oczywiście w bieli nie w czerni.
[via sexandthecitymovie com]

Wszystkie druhny miały na sobie suknie Zaca. Tak miało być i z Carrie. Zaszła zmiana w planach, nie do końca wyjaśniona, bo podany oficjalnie powód, że suknia Vivienne Westwood jest bardziej kwintesencją sukni księżniczki niż suknia Zaca, nie przekonuje mnie jako przyczyna zmiany projektanta; zmieniłabym ewentualnie model sukni na inny, współpracując nadal z tym samym projektantem. Nie jest też jasno wyjaśnione, kto decyzje o zmianie podjął. Opinię o zmianie można przeczytać na różnych stronach, np. tu części wypowiedzi głównej stylistki SATC Patricii Field.
Wracając do wątku głównego, suknia Ellie Bartlet wydała mi się zupełnie nie inspirująca, nie odpowiednia nie tylko do popularnego serialu, gdzie normalnie bohaterowie są świetnie ubrani, ale przede wszystkim nie pasującą do córki prezydenta. Mogli trochę bardziej zaszaleć, nadal ubierając ją w sposób dystyngowany i godny Białego Domu. I jeśli już czuli, że konieczne jest umieszczenie w scenariuszu informacji o tym kto projektował suknie, i wybrali jedno z ważniejszych nazwisk amerykańskiego rynku ślubnego, powinni wybrać jedną z ważniejszych sukni autorstwa tej projektantki.
A co do odkrycia swojego błędu z suknią Carrie, no cóż, byłam zajęta swoim ślubem i niedziwne, że takie informacje mi umknęły. Z resztą wygląd Carrie bardzo mi się podobał i jest mi zupełnie obojętne kto projektował jej suknię. W lutym przeczytałam, że to Zac Posen, o którym wówczas nic nie widziałam i takie dane mnie zupełnie zadowoliły, dalej tematu nie zgłębiałam. Dzięki dzisiejszemu odkryciu wiem, że skoro nie oszukali w SATC, raczej w West Wing również podano prawdziwe nazwisko i suknia Ellie Bartlet jest jednak od VW. Tym bardziej pogrąża mnie to w modowym smutku; styliści serialu tak nieciekawie zdecydowali się ubrać bohaterkę i jedynie przykryli swój nietrafiony wybór wielką metką.

Monday, 24 November 2008

Nasze zdjęcia ślubne


Ponieważ oczekiwanie na nasze zdjęcia się wydłuża i trudno jest mi po tak długim czasie zgadywać ile jeszcze przyjdzie czekać, postanowiłam pokazać kilka zdjęć nieedytowanych. A dokładnie pokazać co sam fotograf zdecydował się zaprezentować w swoim blogu. Jego posty są dość starej daty i można by mieć mi za złe, że zwlekałam aż do końca listopada z czymś co mogłam pokazać już w połowie września. Ale po pierwsze, wówczas i przez prawie cały czas do teraz spodziewałam się, że nasze zdjęcia okażą się gotowe tuż tuż. Myślałam, po co więc robić smaczek zaledwie kilkoma i dodatkowo nieedytowanymi. Nieedytowanymi było moim 'po drugie'. Myśmy oczywiście widzieli w małej rozdzielczości nieedytowaną wersje wszystkich fotografii bo musieliśmy zawęzić wybór oraz wskazać co poprawić, retuszować, kogo wykamuflować;) Dopiero po tej konsultacji z nami Karl mógł zabrać się do właściwej pracy nad zdjęciami. I skoro praca nadal nie dobiegła końca pomyślałam, że jednak czas najwyższy pokazać te kilka, które on sam uznał za godne umieszczenia w swoim blogu.
link do postu z naszymi zdjęciami
link do zdjęcia mojej chrześnicy podczas ślubu.
link do postu z relacją Karla na temat pobytu w Warszawie i naszego ślubu
2 linki do zdjęć przy okazji naszego ślubu : 1
, 2

Monday, 17 November 2008

Panny młode 2008 cz. III

[edit. z 24 listopada]
Po dalszych konsulatacjach z bohaterką postu ujawniam kilka detali jej stylizacji. Marka sukienki to Maggio Ramatti, model powstał w skutek połączenia kilku wzorów, więc nie sposób powiedzieć który to model z której ich kolekcji; dół był z jednego modelu, gorset z innego, a zapięcie jeszcze z innego.
Żakiet szyty na miarę - material kupiony był w Paryżu (niestety więc nie trafia ta info na listę świetnych zakupów ślubnych w Polsce:( ), za to szyła go szwalnia Mario Menezzi.
Fotografem pięknych zdjęć młodej pary była Marta Gostkiewicz pracująca dla Fabryki Obrazu, jej potrfolio dostępne jest tu.

W kwietniu była pierwsza koleżanka, w maju druga, w sierpniu byłam ja, panna młoda od Rity oraz jedna z moich druhen. Od dwu ostatnich zdjęć na razie nie mam, za to mam zdjęcia wrześniowej panny młodej z pięknym wrześniowym bukietem z hortensji.





Oto Kasia i jej mąż. I moich kilka ulubionych zdjęć z ich ślubu w Warszawie. W zasadzie ulubionych mam więcej, ale w związku z tym, że chodzi o pokazanie jak najlepiej i jak najpełniej całości efektu końcowego zamieszczam te kilka ujęć, które myślę, że niejedną planującą pannę młodą mogą zainspirować.

Zwróciłabym szczególną uwagę na rozwiązanie w miejsce bolerka.


Bo to dylemat, z jakim boryka się tak wiele dziewczyn, które chce zachować szyk a spotyka się z tak nędznymi rozwiązaniami w salonach ślubnych; krojami tak podobnymi, tak nie dzisiejszymi, tak szytymi na jedno kopytu, tak nie przemyślanymi pod kątem różnorodności sukien i sylwetek do jakich ma pasować.


Kasia miała przeprosty żakiet, do dość bogatej sukni, i to połączenie dało piękną harmonijną całość. Nie mówiąc o tym jak cudownie wyszczuplająco taki mocno w pasie wcięty żakiet może wyglądać. Kasi wyszczuplać akurat nie trzeba;) Natomiast myślę, że dziewczyny, które się zastanawiają jak się wyszczuplić mogłyby taki żakiet wziąć pod uwagę. I w ogóle każdy kto obawia się zmarznięcia i w kiczowatych bolerkach nie chce ślubować.


Sunday, 16 November 2008

Panna młoda 2gi raz - wyniki

Wychodząca za mąż drugi raz


Drogie Panie wypowiedziałyście się:) Tym razem nie ma żadnych wątpliwości czy wyniki są rzetelne; głosowało 55 osób, więc próba znacząca. Wyniki ankiety są klarowne, 4 z 5 uważa, że wychodząca za mąż drugi raz może wyglądać dokładnie tak samo jak podchodzące do ceremonii po raz pierwszy, czyli biała długa suknia, fiszbiny, falbanki i koronki, pełna gala, welon, co tylko się jej wymarzy, bądź na co się nie odważyła za pierwszym razem;) Nazwałam to chyba lepiej w ankiecie, nikomu nic do tego, może wyglądać jak chce, i jeśli chce wyglądać jak panna młoda pełną buźką, to według ankietowanych, niech tak będzie:)
Prawie 15% trochę bardziej konserwatywnych, uważało, że suknia suknią, ale na welon taka drugorazowa PM nie powinna sobie pozwalać. Zaledwie 2 osoby opowiedziały się za tym, że wypadałoby się ubrać jak niewątpliwa panna młoda jeśli z jakiegoś powodu za pierwszym razem takiego stroju nie było. Również jedynie 2 głosy poparły uberkonserwatywne zdanie, że absolutnie nie powinna wyglądać jak niewątpliwa panna młoda.
No cóż, zgadzam się z Waszymi głosami, chyba w takich samych proporcjach jak zagłosowałyście:)

Osobiście byłam tylko na jednym ślubie panny młodej drugorazowej i miała piękną
białą suknię, do ziemi jedynie z tyłu i bez welonu. Nie była to 'typowa' suknia ślubna i jeśli zobaczyłabym kogoś w tej sukni na festiwalu w Cannes czy w Wenecji, nie pomyślałabym, że to ślubna. Ale w kontekście w jakim ją widziałam wyglądała jak najbardziej na ślubną. Z resztą nie wiedziałam nawet wówczas, że to jej drugi ślub więc żadne tego rodzaju refleksje mnie wówczas nie nachodziły. Byłam też na ślubie pierwszorazowej panny młodej, która wybrała bardzo skromną sukienkę za kolana w kolorze kawy z mlekiem. Mogłaby w niej pójść nawet do biura i jedynie miejsce jakie zajmowała świadczyło o jej roli panny młodej. Obie wyglądały świetnie. I myślę, że cały sęk właśnie w tym by się ubrać według swoich upodobań, marzeń i zachcianek. Pierwszy ślub czy kolejny.
Wracając jednak do tematu dziewczyn, które wychodzą za mąż drugi raz, naszła mnie pewna refleksja podczas dyskusji na forum na goldenline, otóż, taki drugi ślub to świetna szansza nie tylko na nowe i szczęśliwsze życie małżeńskie, ale również na wykreowanie swojego ślubnego wizerunku z większym doświadczeniem, lepszym rozeznaniem w kwestiach mody i przemysłu ślubnego, dojrzalszym rozumieniem własnego stylu i gustu. To fantastyczna okazja na to by poprawić błędy popełnione za pierwszym razem lub jeśli żadnych takich nie było, po prostu na to by tym razem wypaść jeszcze lepiej lub po prostu spróbować jakiejś nowej konwencji na jaką zabrakło odwagi czy fantazji za pierwszym razem. I umówmy się, bez względu na to ile lat dzieli pierwszy i drugi ślub, która z nas nie ubiera się dziś lepiej niż się ubierała 5 czy 10 lat temu;)?

Thursday, 13 November 2008

Najfajniejsze suknie jakie przymierzałam

Niedługo przyjdzie czas zamknąć ten blog:( Pisać o przygotowaniach ślubnych można w nieskończoność, ale ten blog miał być o moich przygotowaniach, a te przecież już dawno zakończone;) Jednak nadal jest kilka spraw, o ktorych będę chciała opowiedzieć i do jakich jeszcze się nie zabrałam.
Zawsze miałam zamiar pokazać suknie jakie przymierzałam. Mierzyłam ich dziesiątki jeśli nie setki, więc wszytskich oczywiście nie zamieszczę. Poza tym nie każdej sukni udało mi się wyszukać fotografie. Problem ten dotyczył w 90% sukni mierzonych w Polsce, bo to tam najczęściej zjawiałam się z listą wyselekcjonowanych w internecie sukni firm z jakimi dany salon pracował, po czym okazywało się, że moje modele nie są sprowadzane i namawiano mnie na jakieś inne, zupełnie mi nieznane. Po wariackim dniu przymiarek, z mieszanymi uczuciami i nie potrafiąca bez obrazów (fotografować się w sukniach w żadnym salonie nie wolno:() sobie uporządkować wszystkiego co przymierzałam siadałam do komputera i godzinami próbuwałam odnaleźć w sieci podane mi nazwy modeli. Często nie odpowiadały nazwom w żadnych kolekcjach, lub okazywały się wyglądać zupełnie inaczej, być zupełnie innymi sukniami:( Ergo, sporej część fajnych sukni nie uda mi się pokazać, części też najzwyczajniej nie pamiętam. Z resztą to jakby już nieważne, bo przecież ta najważniejsza wybrana, obfotografowana ze wszytskich stron:) Te kilka, które mogę, pokazuję.



[Villais raczej 2007]


[Carolina Herrera 2008]


[Carolina Herrera 2008]



[Rosa Clara 2007]


[Oscar de la Renta 2008]


[Oscar de la Renta 2008]

[Oscar de la Renta 2008]



[San Patrick 2008 Babylon]




[Pronovias 2008 Canada]

Zastanawiam się czy tytuł postu jest właściwy. Jestem pewna, że kilku najfajniejszcych tu brakuje. Oraz, że nie każda z powyższych w rzeczywistości była tak fajna jak na zdjęciu na jakim mnie zainspirowała. Kila wyglądało tak samo fajnie, ale po przymierzeniu kompletnie źle leżało. Tak to jest z sukniami, każda ma 3 rzeczywistośi: na zdjęciu, na wieszaku i na konkretnej pannie młodej. Oczywiście liczy się tylko ta trzecia, ale to 2 pierwsze decydują o tym czy się je w góle zechce przymierzyć... i w tym cały problem ze znalezieniem tej jedynej właściwej:)

[wielkie i ciężkie odstępstwo od mojej zasady podawania zawsze źródła pochodzenia fotografii:( Niestety są to często obrazy sprzed roku, z okresu kiedy nie pisałam ani nie planowałam bloga, więc nie zapisywałam źródeł - dziś są one po prostu nie do odzyskania:(]

Saturday, 8 November 2008

Valentino Sposa suknia 2009


Jest kilka zdjęć, które przykuwa moją uwagę bez względu na czy suknia mi sie podoba czy nie. Nie mówię, że pokazana powyżej suknia
mi nie odpowiada, ale zdałam sobie sprawę, że przyglądając się temu zdjęciu tak naprawdę nie zwróciłam uwagi na to jaka ta suknia jest. Patrzę się na jej detale, ale jakoś całej jej nie chłonę. Patrzę się na piękny minimalistyczny bukiet, na wspaniały kucyk oraz na szczyt trenu ale jakoś nie suknia jest centrum mojej uwagi. Zdjęcie jest chyba bardzo dobrze zrobione. Mówię to z punktu widzenia nie znawcy zdjęć bo nim nie jestem, tylko kobiety, potencjalnej klientki. Coś w tym zdjęciu hipnotyzuje i powoduje, że gdybym dziś szukała sukni, chciałabym tą przymierzyć. Na wieszaku pewnie bym jej nawet nie rozpoznała;)
Być może niektórym się ono nie spodoba wcale. Jest teraz (czytaj odkąd ja zaczęłam intrsować sie modą) konwencja stylizowania modelek na lalki, nie wiem czy ma
specjalną nazwę, ale często się z nią spotykam. Jest trochę śmieszna, dehumanising, etc. i akurat to nie jest to coś co mnie tak bardzo do tego zdjęcia pociąga. Wręcz powiem, to zdjęcie podoba mi się wbrew skorzystaniu z tej konwencji;)
Niestety nie wiem jak się nazywa model. Doszperam, ale strony Pronovias nie lubię, więc jeszcze tego nie zrobiłam. Zdjęcie znalazłam w tym samym Hola, o którym piszę post niżej. By się z Wami widokiem podzielić skorzystałam ze zdjęć umieszczonych w blogu
FashionBride.

Jesús del Pozo kolekcja 2009

Gdy jeździłam z mamą po sklepach i hurtowniach z tkaninami zawsze mnie fascynowało pismo ¡HOLA! Alta Costura dostępne w sklepie z tkaninami w Landzie, o którym pisałam w poście z 16 maja. 4 lata w Hiszpanii a ja go nigdy nie widziałam. Fakt, że nie kupowałam też nigdy prasy dla kobiet, a zwykle ¡HOLA! wydawało mi się zawsze takie płytkie, czytałam je ewentualnie w saunie;)
Nadal nie wiem jak często wychodzi ta specjalna edycja, ale gdy ostatnio na lotnisku w Miami się do niej dorwałam, to mimo ewidentnego przepłacenia (17 usd, a w Hiszpanii jedyne 6 euro!) zdecydowałam się je kupić. Większość pisma nic nie zapowiadała, że ostatnie kilka stron to będzie moda ślubna. I tam znalazłam piękną suknię, którą chcę Wam pokazać. Niestety nigzie w internecie nie znjaduję jej zdjęcia:( Poza stroną projektanta Jesús del Pozo, ale nie da się z niej kopiować obrazów:( Uważam, zresztą, że zdjęcie modelu ÑISBUR w Hola jest zdecydowanie lepsze niż na stronie projektanta.
Trochę szperania dalej i znalazłam video z pokazu. Na szczęści łatwo będzie mi wyjaśnić, o którą suknię chodzi, bo model ten ma na sobie pierwsza na wybiegu modelka:)

[video via http://www.guianupcial.tv a tam mnóstwo innych pokazów mody ślubnej]

Thursday, 6 November 2008

4 stare sondy, Wasze zdania

Twoje zdanie o jakości oferowanych usług przez polksich usługodawców w setkorze weselno-ślubnym

jestem bardzo zadowolona
0 (0%)
jestem zadowolona i nie mam zażaleń do połowy
12 (80%)
Nikt mnie nie rozumiał, musiałam nonstop wsztystko tłumaczyć i kontrolować, albo długo szukać odpowiedniego usługodawcy
3 (20%)
tragicznie!
0 (0%)

wypada gości prosić o pieniądze

tak
4 (36%)
zależy których
0 (0%)
tylko tych, którzy sami spytają się czy tak chcemy
5 (45%)
nie, prosić, sugerować w żadnym wypadku
0 (0%)
nie wypada; ale jeśli ofiarują własnie $ bez żadnych naszych sugestii, to będzie ok
2 (18%)

3 najważniejsze dla Ciebie elementy (materialne!) w organizacji Twojego ślubu i wesela

suknia/wygląd, miejsce, dobra zabawa
8 (53%)
prezenty/koperty, muzyka, jedzenie
0 (0%)
suknia/wygląd, prezenty/koperty, jedzenie
0 (0%)
fotograf, muzyka, miejsce
4 (26%)
suknia/wygląd, fotograf, muzyka
2 (13%)
inne - napisz w komentarzu jakie:) pamiętaj, że chodzi o sprawy materialne, nie duchowe
1 (6%)

przed ślubem

schudłam/chudnę sama z siebie
5 (20%)
schudłam/chudnę bo ćwiczę i się odchudzam
6 (24%)
waga nie ulegla prawie żadnej zmianie
8 (32%)
utyłam/tyję
6 (24%)

Wednesday, 5 November 2008

Co z suknią po ślubie - wyniki

Po ślubie suknię ślubną

zostawiam na pamiątke
8 (80%)
zostawiam ale mam zamiar przeszyć/farbować/chcę z niej korzystać
1 (10%)
zostawiam ale może komuś oddam/sprzedam, zależy...
0 (0%)
sprzedaję/oddaję na pewno
1 (10%)

Zdecydowana większość widzę, że podchodzi bardzo sentymentalnie do swojej sukni i jednak planuje ją zostawić. Według mnie, jeśli nie ma musu, żeby ją sprzedać, lub jeśli nie uległa jakiemuś tragicznemu zniszczeniu podczas wesela, to tak właśnie powinno być:) Ale to tylko moje skromne zdanie.
Moja suknia wisi w szafie teściów. Nie wiem kiedy do niej zajrzę, może dopiero za bardzo długi czas, ale cieszy mnie, że - jak do starego albumu ze zdjęciami - gdy będę chciała będę miała możliwość zajrzeć i sentymentalnie cofnąć się w czasie.

ślub na Bahamach?:)

[zdjęcie własne]

Ostatnio modne są śluby wyjazdowe, nie tylko odchodzące od tradycji stron rodzinnych panny młodej, gdyż chodzi o wyjazdy na tropikalne wyspy. Oczywiście modne są też śluby wyjazdowe w Szkocji i na stokach narciarskich Alp, ale zdecydowana większość ceremonii o jakich mowa ma miejsce na wyspach w ciepłym klimacie.

Przez zupełny zbieg okoliczności, bo nie byłam gościem i ślubów nie szukałam, niedawno byłam świadkiem takiego ślubu. Zamieszczam kilka zdjęć, może kogoś takie inne klimaty interesują:)


[zdjęcie własne]

Choć wydaje mi się, że to nie był ślub wyjazdowy, raczej strony rodzinne państwa młodych, ale dla kogoś rozważającego wyjazd, może te zdjęcia jakiś pomysł podsuną:)

Monday, 3 November 2008

czy można się wyleczyć z uroku ślubów?

Zapewne kiedyś można, ale przez długi czas po ślubie część panien młodych, ja przynajmniej, pozostaje pod ich urokiem. Nie każdy ślub mi się podoba i nie każdy powoduje, że mam ochotę studiować detale efektu końcowego wyglądu Panny młodej, tortu, bukietu etc. Są jednak takie, które jak dobry film, mogę podziwiać wielokrotnie oglądając fotografie w nieskończoność, za każdym razem dopatrując się jakiegoś nowego szczegółu.
Wczoraj nie mogłam się oprzeć hiszpańskiej edycji Vogue'a. I nawet nie w tym rzecz, że na okładce jest Małgosia Bela;) 4 dni wcześniej przestałam wertować amerykańską edycje listopadową i mimo że była OK, pozostawiła niedosyt.


[via www.trendencias.com]

W hiszpańskiej napotkałam masę inspiracji na zakupy z amazon;) a już myślałyście, że chodzi o szmatki;) Tylko jedna z (już dziś zamówionych) pozycji, inspirowanych wczorajszą lekturą, ma do czynienia z tematyką ślubów i każdemu uzależnionemu od piękna tych uroczyści serdecznie polecam zakup tego albumu. Mowa o "Royal Weddings" Frederike'a Haedecke'a.

Mimo, że obecnie żadnego ślubu nie szykuję i w najbliższej przyszlości nic się nie zapowiada, uważam, że warto mieć taką kolekcję inspirujących zdjęć w domowej bibliotece. Chodzi o najpiękniejsze śluby królewskie XX wieku i będą one kanonem mody ślubnej na daleką przyszlość.

Pierwszy ślub koronowanych jakim się zaintersowałam to ślub Diany i Karola. Miałam 3 lata w 81 roku i aż nie chcę mi się wierzyć, że już wtedy przeglądałam gazety;) Musiało być z rok czy 2 pózniej gdy dorwałam się do Time'a, w ktorym była relacja z ich ślubu. Jak każda chyba swoja rówieśnica miałam wówczas zeszyt 'wróżby', na podstawie którego zadawało się koleżankom pytania na temat ich przyszłości i dawało kilka opcji do wybory. Pod każdą opcją kryła się ukryta prawdziwa odpowiedź o przyszłości, czasami w postaci zdjęć wyciętych z gazet. Zdjęcia ze ślubu Diany i Karoly starannie wkleiłam do swoich wróżb:) Stąd tak mi miło patrzeć na ogładkę "Royal Weddings" i na widok Diany ze swoimi druhenkami na niej:)

słowo o blogu

Postaram się nie wyśmiewać niczyich pomysłów i rozwiązań ślubno-weselnych; jednak u podstaw tego blogu leży moje zmęczenie poszukiwaniem, zniesmaczenie znajdywanymi propozycjami, chwilowe zwątpienia w możliwość zorganizowania ślubu i wesela na miarę naszych oczekiwań. Będę stronić od negatywnych epitetów kładąc większy nacisk na chwalenie tego co uważam za wspaniałe, gustowne, i z klasą. Pewnie nie zawsze uda mi się przestrzegać tych zasad...więc urażone osoby z góry przepraszam. Ten blog nie jest żadnym poradnikiem, to są moje przemyślenia i subiektywne opinie. Niech sobie każdy robi jak uważa. Jeśli jednak kogoś zainspiruję to świetnie. Mam nadzieję, że jakiejś planującej informacje tu zawarte, (do których dotarcie czasami zajmowało miesiące) ułatwią przygotowania:)
Czytelników zachęcam do komentarzy i dyskusji, ale zastrzegam sobie prawo likwidowania komentarzy nie przestrzegających zasad netykiety i szacunku dla autorki.
Info zaczerpnięte z tego bloga i dalej publikowane wymaga wskazania źródła. Dzięki!