komentarze

Mimo że już nie piszę (regularnie), z chęcią poczytam Wasze komentarze. Piszcie więc proszę, dzielcie się opiniami, radami; na blog nadal zagląda bardzo dużo panien młodych, Wasze komentarze zawsze mogą się komuś przydać:)

Monday, 30 June 2008

Ślubny makijaż



[własne wykonanie smokey podczas zapuszczania brwi pod wskazówki eliza's eyes]

Dość późno odkryłam frajdę malowania się. Ostatni raz sprawiało mi to wszystko tyle radości jak miałam 12 lat i podkradałam kosmetyki mamie gdy wieczorami z Tatą wychodzili ;) Całą resztę czasu malowałam się funkcjonalnie, tzn makijaż miał spełniać funkcję czysto użytkową, rzęsy miały być dłuższe, cera bardziej opalona, ewentualne pryszcze zakryte. point final. Nie rozdrabniałam się. Na imprezy i wesela malowałam się w samochodzie..i zawsze jakoś było;) Przez wiele lat nie kupowałam różu ani szminek. W obu czułam się źle, nie mówiąc o braku cierpliwości do wybierania kolorów szminek, ani umiejętnościom nakładania różu. Oba elementy makijażu dodałam dopiero jakoś w ostatnich 3 latach. Wcześniej ewentualne szminki, które wylądowały w moich kosmetykach miały użyteczność 3-4 razy w roku.

Najpóźniej włączyłam cienie do powiek. Pierwsze kupiłam sobie 4 lata temu, ale był to blady róż i blada pistacja, i albo były kompletnie nie widoczne, albo przesadzone, więc je ścierałam. 2 lata temu po raz pierwszy usłyszałam o przydymionym oku i zaczęłam trochę eksperymentować. Dokładnie podczas jednej z takich sesji eksperymentalnych z koleżanką doszłam dzięki niej do wniosku żeby przestać używać fluidu. I tak stosowałam go jedynie w chłodne miesiące, czyli pomiędzy październikiem i kwietniem. Latem nie znosiłam uczucia fluidu na twarzy. Dzięki tej koleżance odstawiłam raz na zawsze.
[strawberrynet.com]

Obecnie gdy ktoś mnie przekonuje do jakiegoś 'nowego świetnego, który na pewno mnie nie zawiedzie', nie mogę na siebie spojrzeć w lustro bez obrzydzenia. Ostatni najbliższy ideałowi podkład jaki używałam to Biotherm Light! Najbliższy z tego względu, że już przed odstawieniem bardzo denerwowała mnie powłoka na twarzy jaką dają fluidy i zawsze szukałam tych które dając lekko koloryt zimą, i kryjąc jakieś różnice na twarzy, nie przeładowują. Szczerze mówiąc szukałam takich, których nie widać wcale. Takich nie ma nikt. Więc z góry moje poszukiwania były skazane na porażkę haha! Ale ten ostatni był faktycznie najmniej widoczny a spełniający potrzeby pokrycia i nadania lekkiego koloru na bladą zimową cerę.

Przedostatni był od YSL i był cudowny jeśli chodzi o pokrycie, ale byłam młodsza, pory były mniejsze i widoczność fluidu w porach mnie wówczas nie mogła jeszcze tak denerwować. Dziś chyba już niekontynuowany, ale butelka na pewno była taka.

[yslbeautyus.com]

Tylko mi w tym opisie nie pasuje nic o wygładzaniu...na pewno mój miał jakieś inne właściwości. Pamiętając na co wówczas zwracałam uwagę zapewne był trwały i matujący:) Szkoda, że tak często firmy decydują się zmieniać swoje kosmetyki, bo gdybym była jednak uzależniona od fluidu nie zniosłabym, że muszę sobie co sezon dobierać nowy:( Więc może to było Teint Mat Pureté.

Po przedyskutowaniu sprawy z wieloma osobami, na których profesjonalnym zdaniu mogę polegać, wiem, że na fluid nie da się mnie namówić, oraz, że nie jest on niezbędny by fotografie wyszły piękne. Ostatnie 4 dni miałam przyjemność spędzić wśród wspaniałego argentyńskiego towarzystwa, między innymi bardzo chwalonego przez tamtejszych projektantów charakteryzatora Juan Manuel Cativa. On również uważa, że fluid można sobie odpuścić, a przecież pracuje właśnie pod potrzeby kamery i aparatu:) Polecił mi jedynie zadbać o dobre zakamuflowanie pod oczami i wymienił niemiecką firmę Kryolan jako najlepszą w tej dziedzinie, a konkretnie polecał dermacolor paletę 6 kolorów - tylko chyba miał na swojej inne niż te na zdjęciu:) Na szczęście jest w Polsce w normalnej sprzedaży więc zamierzam się do nich wybrać jak tylko będę mogła:)

[kryolancitywarszawa.com.pl]

Jego zdanie oraz opinia naszego fotografa już w zupełności mnie przekonały by się nie sugerować opiniami osób, które bez fluidu nie widzą udanych zdjęć.
Mam też zamiar wybrać się do niezawodnego Mac'a po cudowny pigmnet,

[maccosmetics.com]

który aplikował modelkom i wyglądały zjawiskowo. Z kolorów, które polecał widzę na stronie jedynie Vanilla, i mówił, że ten wygląda najbardziej naturalnie. Pozostałe to Yogurt, Your ladyship.
Z Mac'a również polecał sypki puder w kolorze Golden Bronze.

[maccosmetics.com]

Z chęcią polecę też wizażystkę w Warszawie, które robiła mi próbny makijaż. Wyszedł jej technicznie bardzo dobrze. Ona również nie narzucała mi fluidów i wykonała próbę bez niego. O ile jednak czuję, że spokojnie mogę ją polecać każdej pannie młodej, to decyzja o chęci wykonania samej raczej podtrzymana. Dziś sprawia mi to zbyt dużo przyjemności by sobie odpuścić:D Poza tym przewagą jest to, że sama ze sobą mogę eksperymentować codziennie, zmieniając niuanse lub konkrety a z wizażystką liczba prób jest ograniczona...

Saturday, 21 June 2008

moje ślubne postępy


[zdjęcie własne, bransoletki które odpadły]

Ten tydzień był pełen wrażeń i decyzji, głównie w sprawie mojego wyglądu, nie oszukujmy się, nie zajmowałam się ogólnie weselem i ślubem, tylko sobą!!!
Za to postęp ogromny!
Po pierwsze we wtorek 17 czerwca, prawie 4 miesiące po zamówieniu, odebrałam suknię. Jest piękna, podoba mi się jeszcze bardziej niż pamiętałam:D Choć pierwsze wrażenie gdy odsunięto mi w salonie pokrowiec - co to za materiał, jakaś podróba!!!:0! Wydawał mi się ceratowaty i w ogóle inny niż zapamiętałam. Na szczęście po wyjęciu z pokrowca zupełnie, oraz po wsunięciu jej na siebie magia zadziałała!!! To było to , to było to przyspieszone bicie serca, nagłe ciepło, trochę stresu, trochę szoku i dużo szczęścia, o którym mówiły mi inne panny młode. Myślałam, że przesadzają, albo, że są jakieś dziwne...jak można się tak suknią przejąć?
Ale nie. Na prawdę tak mi się przytrafiło!!! Wcześniej, gdy ja wybierałam i zamawiałam, chyba dlatego tego nie miałam, bo byłam za bardzo pod wpływem stresu decyzyjnego. Nie czułam chyba wtedy nic poza presją, że muszę już coś wybrać i presja czy wreszcie wybiorę, oraz czy dobrze... ; potem oczywiście czułam ulgę. Ale ulgę, że to juz za mną, że etap zamknięty, można ruszyć dalej:) Wtedy przyspieszonego bicia serca nie miałam. Teraz za to tak:)

Po odbiorze sukni, pierwsza wątpliwość, czy buty kupione w ciemno będą pasować, rozwiana:) Kolor ani nawet ton nie jest identyczny. Ale wyglądają ślicznie razem, więc nie przejmuję się różnymi odcieniami:)

Następnie szalone dni spędzone na poszukiwaniu biżuterii. Najpierw wydawało mi się, że wybrałam bransoletkę, wahałam się jedynie pomiędzy 2. Ale na miejscu nie dobrałam do nich żadnych kolczyków. Mieli rożne, niektóre OK, ale nic co by mnie na kolana powaliło. A ja lubię jak mnie powala;)
Szukałam w różnych miejscach. Nie za bardzo miałam namiary na adresy jubilerskie w NYC. Oczywiście wiedziałam gdzie są wszyscy wielcy tego świata, te adresy obeszliśmy wspólnie w lutym szukając obrączek. Ale chciałam coś niekoniecznie klasycznego i coś niekoniecznie typowo ślubnego.
Po kilku dniach nastąpił przełom. Szukałam i bransoletek i kolczyków, ale jakoś byłam przekonana, ze głównym wzorcem będzie bransoletka, tzn miałam bardziej sprecyzowane wyobrażenie jakiej szukałam bransoletki niż jakich kolczyków. Jednak jako pierwsze udało mi sie wybrać kolczyki - w kształcie motyla! Są cudne (dla mnie) i takie właśnie jak potrzebowałam, większe, ale nie wiszące, nie stricte ślubne, i nie nudno-klasyczne, ale proste w wyglądzie wiec w tym sensie ponadczasowo i da sie je nosić na milion innych okazji po ślubie:)
Do nich trudno mi było dobrać bransoletkę. Zastanawiałam sie nad wieloma. Te wcześniej oglądane, pasowały ale nie do końca, i na pewno nie wyglądałoby to jak komplet. Bardzo chciałam mieć szerszą, min 4cm. Wybrałam jednak węższą, za to wyglądajacą jak komplet do moich motylków;)

[eliza's eyes]

Poszlam również do salonu exhale do eliza's eyes na modelowanie brwi:)! jestem faktycznie inna! szok! Oraz do eiji na strzyżenie. Poznałam świetnego fryzjera, Josepha, do ktorego będę miała nie po drodze, ale przynajmniej wiem, ze wreszcie jest ktoę kto mnie rozumie, mnie słucha, lubi co już mam na głowie i ma wizje na pomysły po ślubie. Obecnie musieliśmy sie sporo wstrzymywać, bo włosy muszą być na tyle długie by do gumki do kucyka sięgały.

[eiji-newyork]

Udało się również podjąć decyzje o makijażu. Chce sie sama pomalować i mam już wszystkie do tego kosmetyki. Mój codzienny makijaż do tusz i puder brązujący. Cienie nosze może 5x w roku. Fluidu wręcz nie trawie, a wszyscy usilnie mnie w podkładzie widzieli:( Wybór makijażystki to był jeden ból, myśli o robieniu makijażu samej drugim - bo skąd wiedzieć jak sie umalować, skoro sama tak niewiele o tym wiem i praktyki nie mam żadnej:( Każde rozwiązanie wydawało się ryzykowne.
[narscosmetics]

Chodziłam po stoiskach z kosmetykami i męczyłam wszystkich by mi doradzali w czym mnie widzą. Tłumaczyłam, że chodzi o ślub i pomalowanie sie samej. Różnie mnie kreowali. Przekonała mnie jednak pani na stanowisku Narsa. Ponieważ doczytałam w sieci, ze Nars nie jest sprzedawany w Polsce, musiałam podjąć decyzję przed wyjazdem z NY. Myślałam 3 dni!:) Pierwszego dnia po pomalowaniu przez nią. Drugiego dnia poszłam i jej nie było, więc pomazałam sie sama przy ladzie, by sprawdzić czy potrafię odtworzyć. Wyszło pewnie gorzej niż jej - ale nie wyszło źle:) Dalej myślałam...Trzeciego dnia poszłam z zamiarem spytania sie o 2 opinię, kogoś innego, ale z tej samej firmy; czy widzi mnie w tych samych czy innych kolorach. Niestety w innym sklepie pani na stanowisku Narsa nie była już tak chętna do udzielenia info z ulicy, chciała żebym sie omówiła, a na dodatek miała nie kompletna paletę, więc radziła iść gdzie indziej. Ponieważ i tak złaziłam w tym tygodniu Manhattan wzdłuż i w szerz, zmęczenie nóg czułam aż w biodrach haha (30 lat...;) a to był mój ostatni dzień in the city, wróciłam więc do pierwszego sklepu i kolorki kupiłam:)

W międzyczasie przyszły sukienusie dla druhenek. W ten weekend chcę jeszcze poszukać dla nich kokardek we włosy i skarpeteczek. Mama ma dla nich koszyczki.
Dla siebie mam więc już wszytsko poza welonem!!! i decyzja o kwiatach pozostaje dopiero na kolejne spotkanie z florystką.

Sunday, 15 June 2008

ślubne mozaiki


No dobra, jeszcze jedna rzecz zanim ucieknę:)
Wrzucę swoje ślubne mozaiki. Zgodnie z zamierzeniem autora pomysłu powinna zawierać różne elementy związane z organizacją ślubu i wesela...ale, że ja nadal jestem w lesie...jedna zawiera co zawiera:D A druga, miszmasz pomysłów, z tórych w końcu nie wiem czy skorzystam...


Takie mozaiki można sobie zrobić za pomocą strony flickr, a konkretnie big huge labs
I wrzucam jeszcze linki, do stron, które mnie zainspirowały do moich. Nie sama wpadlam na ten pomysł. Choć colour boards, wedding boards, theme boards, etc widywałam od początku planowania ślubu, to dopiero na strefie ślubnej przekonała do mnie do tablicy jedna z forumek:)
Te strony to właśnie przez nią zaproponowane:
http://snippetandink.blogspot.com/
http://www.stylemepretty.com/inspiration_boards/index.html

Kościół, wesele, zaproszenia

[zdjęcie własne]

Już chyba wszyscy dostali, no poza kilkoma osobami, które mają dostać osobiście i przez to później... więc to również chyba żadna tajemnica:)

Nasz kosciół

[zdjęcie własne]

Oraz widok z miejsca, w którym ma się odbyć wesele:)

[zdjęcie własne]

Nie będzie mnie znowu jakiś czas, bo jadę wreszcie odebrać suknie!!! Nie mogę w to uwierzyć, wreszcie ją zobaczę, tą moją, w bólach wybraną!!! haha
Będzie trochę kłopotów z jej przewozem; czeka ją kilka taksówek, oraz 3 loty!!! minimum 3...bo w zasadzie, chcę ją założyć na nasze drugie przyjęcie weselne w październiku - więc spokojnie można mówić o 5 lotach!!!

Nawet nie chcę myśleć o jej pognieceniu...
Nie zdecydowałam się na żadne słanie...nie ufam żadnej poczcie, w żadnym kraju...i już na pewno nie z czymś tak 'nie zastępowalnym' jak suknia ślubna... Będzie wszystkie podróże odbywała ze mną..no może nie na kolanach, i na kilka godzin ją stracę z oczu...ale na pewno na bagaż jej nadawać nie będę... Będę trenować mięśnie rąk unosząc ją wysoko nad sobą by pokrowiec nie szorował podłóg lotnisk jakie przyjdzie jej zwiedzić;)

nasze confetti


Zgodnie z włoską tradycją będziemy mieli confetti:)
Po długich poszukiwaniach czegoś co odpowiada naszemu gustowi wreszczie mamy zwycięzcę! Chyba nie zdradzam tajemnicy urzędowej pokazując fotkę. Cieszę się bardzo, że wreszcie wybrane, bo w związku z mieszkaniem daleko, oraz w związku z tym, że to nie jest polksą tradycją, a zalążki ofert jakie sie pojawiły na polskim rynku są znikome, wybieranie nie bylo łatwe. Było jak zwykle przeczesywanie internetu, słanie paczek przez teściów, sporo zagranicznych rozmów telefonicznych (w trudnych do ustalenia wspólnych godzinach urzędowych), ostatecznie wizyta pana młodego bezpośrednio u dostawców w tym tygodniu. Na szczęście spodobało się nam to samo rozwiązanie:) jest o tyle inne od wszystkich jakie widziałam dotąd na wloskich weselach, że zadowala moją potrzębę inności;) ale również jest na tyle tradycyjne, by nie godzić w niczyje uczucia:)

Super! już nie mogę się doczekąć. Aha, i czeka mnie 'składanie' tego confetti do kupy samej; wszystko ma przyjść osobno, serwetki, tiul, migdały, wstążki.

Zgodnie z tradycją powinien byc również prezent dla gości. Ale ostatnio wiele młodych decyduje się przeznaczać pieniądze na jakiś cel charytatywny. My od razu zdecydowaliśmy się, że upominków żadnych nie robimy. Ładny gest, ale szczerze mówiąc, nikomu nie potrzebny. Każdy chowa tą przysłowiową (lub dosłowną popielniczkę) do szuflady...a pieniądze które poszłyby na ten ładny acz bezmyślny gest bardzo przydadzą się tak wielu fundacjom.
Teraz jedynie pozostało zdecydować komu te pieniądze przekazać. Mam już sporą listę przygotowaną przez przyjaciółkę, ale jeszcze na nią nie zerknęłam:( Chciałabym bardzo by trafiły nie tyle do kogoś bardzo potrzebującego (bo takich jest zbyt dużo) ile do kogoś kto będzie potrafił z tych pieniędzy zrobić więcej środków dla dobra swojej organizacji...
Jęśli ktoś ma jakieś sugestie, to będę bardzo wdzięczna:)

Thursday, 12 June 2008

niespodziewanie Bush przychodzi mi z pomocą

[brides]

Kombinuję już dłuższy czas co zrobić by mieć taki tort jaki chcę.
Jak pisałam na początku, wyjątkowo źle wpływają na mnie wymuszane kompromisy przy organizacji ślubu i wesela.

[brides; z bazylią, liściem laurowym i rozmarynem]

Uwielbiam Polskę, ale nie znosżę podejścia z jakim się nonstop spotykam gdy mówię co bym chciała. Na prawdę nie mam jakiś życzeń nie z tej ziemi...a 9/10 przypadków to odpowiedzi typu, tak się nie da, niemożliwe, albo wręcz tłumaczenie mi, że to co chcę jest brzydkie, połączone z narzucaniem mi jako niby równie estetycznych i fajnych (lub lepszych) swojej sztampy. Lub czegoś co może nawet nie jest złe, ale po prostu nie przypomina tego o co proszę, albo przynajmniej nie w najbardziej istotnych elementach:(

Tak jest z kwiatami, tortem, fryzurą, materiałami na welon, koronkami, etc...
Aż mi się nie chcę opisywać.

[brides]

Nieudany tort to może, nie powód do depresji, ale dlaczego mam poprzestawać na zawężonych rozwiązaniach, jakie są dostępne, i dlaczego mam nie mieć tak jak według mojej estetyki jest ślicznie i smacznie, nowocześnie i z gustem???

I dlaczego by mieć jak chcę muszę orać cały internet oraz przejeździć Warszawę w zdłuż i szerz,,,i się ciągłe rozczarowywać, gdyż można mnie zadowolić może w połowie..?:(

Albo są smaczne i o przeciętnym wyglądzie, albo ładne i o przeciętnym smaku, albo tanie, ale nie dowożą, albo dowożą ale liczą sobie za km w tą i z powrotem, albo nie chcą podejmować się tzw. angielskich, czyli bezstelażowych, albo podejmują się ale liczą sobie po 20pln więcej na kg za projekt klienta, podczas gdy swoje mają nieciekawe:(

A tu z pomocą przychodzi mi Bush i jego córki zeszłomiesięczny ślub.

[project wedding]

Nie mogę powiedzieć, że ta tort Jenny Bush rozwiązuje wszystkie moje tortowe zmartwienia, ale na pewno podrzuca mi pomysł jakiego dotąd nigdzie nie widziałam.

[brides]

Przeglądałam ich zdjęcia pod kątem stroju dla mamy młodej, a znalazłam piękny prosty tort udekorowany kwiatami tak jak chciałam, podwyższony o całą jedną wysokość gdzie jest otoczony wiankiem kwiatów.

[uk-entertainment.glam.com]

Ostatnio moje pomysły tortowe ewaluowały od samych kwiatów do owoców i kwiatów, samych owoców, elementów zboża lub ziela.
Inspiracje jakie znalazłam załączam:)

Może taki najzwyklejszy prosty biały tort zrobi mi każdy, wianek chyba też nie powinien być kłopotem. Udekoruję go już sama, by mnie już więcej nikt nie musiał zawodzić!:)

Friday, 6 June 2008

dekoracja samochodu


O ile nie jestem fanką dekorawania samochodu pary młodej, to rozwiązania niektóre zaproponowane na tej stronie uważam za wyjątkowo zgodne z moim rozumieniom pięknego minimalizmu:D
http://kwiatyslub.pl/oferta.php/2

słowo o blogu

Postaram się nie wyśmiewać niczyich pomysłów i rozwiązań ślubno-weselnych; jednak u podstaw tego blogu leży moje zmęczenie poszukiwaniem, zniesmaczenie znajdywanymi propozycjami, chwilowe zwątpienia w możliwość zorganizowania ślubu i wesela na miarę naszych oczekiwań. Będę stronić od negatywnych epitetów kładąc większy nacisk na chwalenie tego co uważam za wspaniałe, gustowne, i z klasą. Pewnie nie zawsze uda mi się przestrzegać tych zasad...więc urażone osoby z góry przepraszam. Ten blog nie jest żadnym poradnikiem, to są moje przemyślenia i subiektywne opinie. Niech sobie każdy robi jak uważa. Jeśli jednak kogoś zainspiruję to świetnie. Mam nadzieję, że jakiejś planującej informacje tu zawarte, (do których dotarcie czasami zajmowało miesiące) ułatwią przygotowania:)
Czytelników zachęcam do komentarzy i dyskusji, ale zastrzegam sobie prawo likwidowania komentarzy nie przestrzegających zasad netykiety i szacunku dla autorki.
Info zaczerpnięte z tego bloga i dalej publikowane wymaga wskazania źródła. Dzięki!