komentarze

Mimo że już nie piszę (regularnie), z chęcią poczytam Wasze komentarze. Piszcie więc proszę, dzielcie się opiniami, radami; na blog nadal zagląda bardzo dużo panien młodych, Wasze komentarze zawsze mogą się komuś przydać:)

Friday, 29 February 2008

filmiki

Zupełnie przypadkowo, na innym blogu (greenpointers) wpadłam na film z polskiego ślubu w NY sprzed ponad pół wieku:) Trwa aż 7 minut, czyli dłużej niż film ze ślubu moich rodziców w 76! I jeśli kogoś interesuje jak to wyglądało wówczas wśród Polonii amerykańskiej myślę, że warto:) Zresztą należy wierzyć na słowo, że to polski ślub, bo ja się akurat niczego stricte polskiego nie dopatrzyłam, a słychać jedynie podkład muzyczny i z ust czytać nie potrafię. Film dostępny na wspomnianym blogu (greenpointers) oraz via YesMan46 na YouTube.



Tam również film z przyjęcia zaręczynowego:)




Aż zaczynam myśleć, że może warto by było mieć film z naszego...choć oboje nie chcieliśmy...

Thursday, 28 February 2008

zapowiedzi

hmh ciekawie zapowiadają się wyniki nowych ankiet..:) jeszcze 2 tygodnie głosowania, więc za wcześnie na konkluzje, ale wygląda, że większość uczestniczek myśli podobnie:)
Nie mam kompletnie czasu na bloga:(( A znów mam tyle pomysłów; pomyślałam, że choć napiszę o czym chcę pisać, to sama nie zapomnę.
Otóż, chcę koniecznie opisać przygody związane z poszukiwaniem butów. Miałam sie tylko rozejrzeć, zrobić rozeznanie w ofertach różnych sklepów, zapisać sobie co gdzie przymierzałam, i jak już będzie suknia wrócić tylko pod te adresy, gdzie moje notatki wskazywałyby, że było coś ciekawego. Robiłam i notatki i zdjęcia (na szczęścia przy butach w większości sklepów pozwalali na fotki) bo inaczej nie ma mowy bym zapamiętała oferty sklepów w obcym mieście, gdzie topografię już co prawda rozgryzłam ale jednak w 90% sklepach byłam po raz pierwszy, więc wszystkie by mi się mieszały, etc.

Zamiast samego rozeznanie okazało się, że kupiłam!!! Są nie białe, pani twierdziła, że są off-white, ja że beżowe.. i trochę się obawiałam czy będą pasować, ale na szczęście
moja ekspedientka była super miła ...no i co ja robię?..miałam tylko pisać o czym chcę pisać, a nie zdawać relacje. Dobra. napiszę, ale nie dziś.
Oprócz butów, opiszę wnioski związane z welonem. Tego jeszcze nie kupiłam, ale decyzja już prawie jest. Dam sobie miesiąc na przemyślenie, bo u mnie z pewnością tak czasami bywa, że trzeba ją zweryfikować upływem czasu.
A ostatecznie pomyślałem, że zrobię post z wszystkimi sukniami jakie przymierzałam. Swojej wybranej oczywiście pokazać nie mogę. Do dnia ślubu to tajemnica. Ale te, które odpadły, czemu nie:) Nie wszystkich udało mi się zebrać fotki. Często, w Warszawie głównie, przymierzałam suknie, których podane mi nazwy, nie odpowiadały niczemu co dało się odnaleźć w sieci. Więc pełnego przeglądu swoich cierpień mody ślubnej nie dam rady stworzyć. Może i dobrze, bo niektóre, do których mnie namawiano były..gorsze niż fatalne. To co znalazłam umieszczę. Sama jestem ciekawa, jak takie zestawienie będzie sie wspólnie prezentowało.

[Rosa Clara Two Remo]

Z resztą muszę powiedzieć, że większość sukni wygląda zupełnie inaczej na zdjęciach w sieci i katalogach niż na żywo. A jeszcze inaczej jak sie samemu je włoży. Każda dziewczyna nadaje sukni zupełnie inny oddźwięk i nie ma co patrzeć czy komuś innemu jest w czymś dobrze czy źle. Nie ma to też wiele wspólnego z figurą czy wagą, choć po części oczywiście tak. Jednak jestem zdania, że trafność sukni najłatwiej określić dopasowaniem do osobowości, oraz - uwaga nie śmiać się - istnieniem lub nie stosunku emocjonalnego. Przymierzałam naprawdę wiele modeli, w wielu krajach, z wielu materiałów, w wielu stylach etc. Niektóre były i piękne na zdjęciu, i na wieszaku i na mnie, a mimo to, nie przekonały mnie. Po prostu suknia, jak but, mąż, czy praca (w takiej kolejności hahaha) musi pasować do osoby. Nie tylko do twarzy, figury, i budżetu, do osobowości przede wszystkim. To są oczywiście moje przemyślenia, i wiele dziewczyn zatrzymuje się na pasowaniu do figury i portfela. Niektóre, z resztą tylko na portfelu, co uważam za błąd, bo w każdej kategorii cenowej można znaleźć pasujące do siebie modele, więc tłumaczyć się ograniczeniami środków nie ma co. Co oczywiście, nie zmienia banalnej prawdy, że gdy można poświęcić więcej czasu i pieniędzy na znalezienie, to prawdopodobieństwo bardzo udanego zakupu wzrasta.

[Martha Blanc Brillante]

Wielu sukni nie chciałam przymierzyć, a mile się dziwiłam widząc je na sobie. Obok wielu przechodziłam (wirtualnie) wielokrotnie a dopiero w salonie zwróciły moją uwagę, i gdy w domu wracałam do sieci by je odnaleźć, nie mogłam uwierzyć, że cudo które miałam na sobie kilka godzin przed, wyszło tak szpetnie na profesjonalnym zdjęciu, na modelce pół metra ode mnie wyższej i pewnie 15 kg chudszej haha. Podobnie było z sukniami, za którymi jeździłam km, bo się wydawały przepiękne, a wreszcie odnalezione, nie wzbudzały żadnych uczuć. Dobra! Znów się rozpędziłam. A miała być tylko zapowiedź. Więc wkrótce będzie i o butach, i o welonach, i o przymierzanych sukniach, które odpadły:)
W ramach robienia smaczku załączam 2 fotki. Pierwsza fotka piękna, suknia prosta, tak jak mi się marzyło, ozdoby jedynie w fakturze materiału, prosty krój, etc. Gdy przypadkowo dowiedziałam się, że ją mają już w pierwszym salonie, myślałam, że moje poszukiwania może skończą się pierwszego dnia. Okazała się wielkim rozczarowaniem. Materiał przypominał w dotyku i wyglądzie firankę z podstawówki:(
Drugą fotkę uważam za szpetną, suknia wygląda (jak na mój gust) za bardzo zdobiona i ma nieciekawy kolor. A w rzeczywistości była piękna i leżała idealnie...tylko, że już ją przymierzając zdałam siebie sprawę, że wąskiej sukni na sierpień kupować nie chcę; było mi za gorąco. Potem już nikt mnie nie namówił do takich prób..no może raz.
To tylko 2 przykłady, tego jak zdjęcia bardzo potrafią wprowadzić w błąd.

Tuesday, 26 February 2008

powrót po przerwie i ankiety

Po długiej przerwie, tęsknię już bardzo do bloga i nie mogę się doczekać opisania czym sie zajmowałam, co odkryłam etc przez ostatnie 10 dni. Trochę w domu czeka mnie pracy:( i może mi ciut zejść ze spisaniem konkluzji. Żeby czymś w między czasie wiernych czytelników zająć, wstawiam nową ankietę. Albo może nawet 2.
I ogłamszam wyniki zamkniętej; otóż 80% uważa, że było zadowlone z jakości usług i nie ma zażaleń do połowy (niby dobry wynik...ale jednak do połowy miałyście jakieś ale...), 20% nikt nie rozumiał, musiałyście wszystko tłumaczyć, kontrolować, etc.
No cóż, nie najlpiej to świadczy o usługodawcach, z którymi ja dopiero będe miała do czynienia, ale też nie jest najgorzej - w końcu nikt nie napisał, że było tragicznie haha!

Wednesday, 20 February 2008

Polish wedding traditions

[edit 15.07.2009]
[My Polish wedding traditions here.]

Mimo, że blog piszę po polsku, poproszono mnie by opisać polskie weselne zwyczaje dla obcokrajowców. Zgłosiła się z tym do mnie pewna przyszła żona Polaka
Jenna, i zapewne jest takich dziewczyn dużo w związku z czym dziesiejszy post będzie wyjątkowo pod tą publikę, po angielsku.

Polish wedding traditions vary depending on region (and also whether city or countryside), budget, and most recently, increasingly on the bride's and groom's personalities:) There is not even one element which absolutely must be part of a Polish wedding; although it is true that many follow a similar scenario and program. In addition, due to foreign magazines, TV, movies and internet, wedding customs receive a lot of international influence and no one can any longer say with certainty whether it is foreign or local.
Rather than describing the entire process, which often overlaps with what is common in other countries, I will concentrate on details of elements which are either Polish only, Slavic only, or regardless of where they came from, still practised in Poland, and not likely in other places.

According to me the most emblematic moments which distinguish Polish traditions from others are:
1. the blessing
2. throwing pennies at newly weds
3. welcoming with bread and salt
4. carrying over the threshold

5. throwing/breaking glasses for good luck
6. tossing of the veil and tie

Not everyone follows these, in fact I have asked some friends for pictures of these moments and found that some have not followed any of these! So it is all relative:)

The blessing takes place usually at the bride's house and usually right before leaving for church/city hall. This entails that the bride and groom actually do see each other prior to the wedding. It is a tradition followed mostly among religious families, although it does not have to have a very religious tone. This depends purely on the family and can even take a very relaxed form of saying a few warm words from both sets of parents to their children.
It is not uncommon to have grandparents or godparents participate. Most often all the women present cry, dads shed a tear or two as well;)

[slub Moniki]

Everyone makes their way to the place of the ceremony, where the order of entering can be again quite varied. It is not said the father must walk the bride down the aisle, but it does happen. Sometimes the bride and groom walk in together (if it's a religious wedding, possibly after the priest has come out to greet them), followed by the witnesses. It is not very frequent to have more than 1 witness per person, therefore other bridesmaids and best men are rarely present, although it is not disallowed.
Both civil and religious weddings are limited to certain locations only; religious only taking place in churches and civil very rarely outside the city hall institutions, on occasions they can take place elsewhere but this requires permission, paperwork and I have never seen or
heard of a Polish wedding outdoors.

Upon exiting from the ceremony the newly weds are greeted with pennies thrown at them. This often is accompanied by petals or rice (again traditions practised internationally).

[ślub Dominiki i Szymona]

The pennies are supposed to bring financial fortune and need to be collected by the newly weds.

[slub Agaty]

Most often this is followed by all guests orderly queuing in front of the couple, where everyone gets their moment to congratulate, wish all the best and offer flowers. Modern couples these days often insist on not having 200 bouquets brought their way, but old habits die hard and you can frequently still see trunks of multiple cars loaded with flowers leaving the church.

When the newly weds arrive at the reception site, they are again greeted! This time by their parents, who usually make a little speech and offer them bread and salt.




The couple is to taste a small piece of the bread and salt and later drink from two glasses.













[z Kalina Studio]











One of the glasses traditionally should have vodka the other water and no one is to know who gets what, until they sip. These glasses need to be thrown behind their back and should break for good luck.
[slub Adrianny]


The groom traditionally carries the bride in his arms over the threshold.

[zdjęcie przypadkowo znalezione Instytucie Matematyki i Informatyki]


The reception begins and consists of eating, dancing, toasting and drinking, in a pretty flexible manner. I say this because having witnessed a few Italian weddings, ours seem extremely flexible, whereas theirs are very organised as to the schedule and order of events. When there's eating, everyone eats; when dancing, the tables are usually empty of food and people, coffee is taken only at coffee time and more or less people are guided as to what they are to do at what time slot of the wedding. None of that at Polish weddings! Activities intertwine and guests are found at all places at all times, no rigid rules on who does what when:)

It continues this way till midnight, when it is custom to toss the veil.

[ślub Marty]


Similar to the bouquet throwing, the idea is to gather all the single girls and whoever catches the veil is to get married first. Depending again on the personality of the couple, this can be a very elaborated process, with many contests involved, or reduced to one single contest consisting in making a simple circle around the bride who has her eyes covered/closed. A lot is dictated here by the DJ or wedding band, who often impose their own ways, contrary to the bride's wish:( The bride is to throw the veil and whoever catches is announced the new bride.


[ślub Marty]

Similar is done for the single guys and the groom's tie. The new bride and new groom of the night are usually invited to dance together, when the DJ has really a tough patronising personality, he insists on them kissing:(
This aspect of Polish weddings is my least favourite and I actually couldn't decide whether to write about it or not, as it leaves my country in bad light, but...well it's the truth so everyone might as well know it.

Polish weddings usually go well into the night, as my groom says - until the last can still dance or walk;) so 6am would be considered perfectly normal. But often couples opt for a simple dinner followed by modest hours of dancing; sometime dinner only. It really all depends, and many possibilities are considered normal.

Lastly, the following day, some people organise a brunch..which sometimes extends into another evening party, organised mostly for the guests who came from far away and is simply a gesture in their direction, to make them feel welcome and taken care of before they head back home. In the countryside and in old times, this 2nd day party often consisted in eating the leftovers of the wedding day, recovering from the hangover (haha) and drinking some more. These days and most of all in big cities, this custom is rarely followed, but again not unlikely.
There it is! a Polish wedding in a nutshell.

Thursday, 14 February 2008

a może pióra...- ? jak w Sex and the city:)

[z grace magazine]


W poniedziałek zaczyna się moje poszukiwanie welonu. Tzn albo wręcz kupię, albo będę tylko zbierać inspiracje na podstawie przymierzanych.
I tak sobie myślę, mimo, że chcę welon...to może pójść w stronę Carrie Bradshaw?

[z catwalkqueen tv]

Nie znam blogu dla młodych gdzie by się te zdjęcia nie ukazały haha! bo strój jest naprawdę rewelacyjny!

[z grace magazine]

A gościom odpowiadam na pytanie, że tak, takie stroje będą mile widziane!!!

[z catwalkqueen tv]

I jeszcze tylko raz jeden zoomik na te fantastyczne pióra!

[z catwalkqueen tv]

o liście miejsc na przyjęcie

[z fabriki trzciny pl]

Czy to nie jest piękny klimat na wesele?
Trochę przypomina mi supperclub...;)

Moja lista jest długa. Tzn ta lista zamieszczona na blogu jest krótsza niż lista, jaką sobie tworzyłam szukając lokalu dla nas. Ale uważam, że długość jest proporcjonalnie odwrotna do 'fajności'. I przez to nie zamieszczam wszystkim, bo uważam, że nie warto, pastelowe internetowe serwisy ślubne dostarczą to czego nie zamieściłam;)
Części nie mogłam zamieścić bo okazały się obiektami rządowymi - mhmh.. A część nie ma strony! rety ile miejsc nie ma jeszcze swoich stron. Można tylko do nic dzwonić, lub odwiedzać osobiście:(

[nie pamiętam skąd pochodzi fotka:(]

Niestety uważam, że w Warszawie i okolicach ciężko o miejsca, które spełniają jednocześnie wiele kryteriów. Jak dobre jedzenie, często wystrój nie ten, jak wystrój to może mała powierzchnia, może mało stolików, może daleko, może jedyna droga dojazdowa to 4 kategoria, może brak klimatyzacji, może kelnerzy z fochami.. A może po prostu jest brzydko. point final. Może klimat zupełnie nie taki jaki chcielibyśmy kojarzyć z najważniejszą imprezą w życiu. Moje doświadczenie było takie, że zawsze było coś nie tak:(

[z reduta info]

Ale wszystko zależy kto czego szuka. Generalnie dobrze jest sobie uporządkować w hierarchii ważności kryteria jakie ma spełniać obiekt. Jeśli pierwsze 3 spełnia, to już sukces i na resztę trzeba chyba przymknąć oko. Idealnie się nie da (wg mnie..)

[z reduta info]

Nie chcę faworyzować żadnego z wymienionych lokali. Mam zastrzeżenia nawet do tego, który my wybraliśmy. Ale nasze top 3 spełnia!

[z reduta info]

Jednak nie patrząc na inne ważne wymogi, czysto stylowo, za najbardziej odpowiadające mojemu wyobrażeniu o weselu uważam Redutę i Fabrykę Trzciny.

[z kregliccy pl / forteca]

Forteca też jest w tych okolicach. Oraz gdybym wiedziała, że wytwórnia wódek koneser daje się wynająć na wesela...no to..:)

[z fabriki trzciny pl]

Może to wszystko wpływ klimatów z Amsterdamu, gdzie postindustrialne obiekty są super popularne i non stop pojawiają się 'nowe' lokale, dawne fabryki gazu, wodociągi, etc. Super, bardzo to lubiłam.

[z fabriki trzciny pl]

Cieszy mnie niezmiernie, że Warszawa idzie w tym samym kierunku. Niech się tylko te nadal zamknięte na wesela lokale otworzą ...to zrobimy tam sobie powtórkę;)

[z fabriki trzciny pl]

[z fabriki trzciny pl]

Kaprysy

Co prawda menu jeszcze nie dotykam. Zostawiam ten temat na koniec, bo mnie przeraża i jakoś nie mam do tego fantazji obecnie. Jednak mam kilka kaprysów odnośnie.
Marzy mi się wielka forma parmezanu!

[z dibruno.com]

Widziałam to na kilku weselach i robi naprawdę wrażenie, pomijając oczywiście, że smakuje nieziemsko. Co prawda w związku z korzeniami pana młodego bardziej by pasowała mozzarella di bufala, ale z nią jest zawsze kłopot przy transporcie. Musi byc w wodzie, w styropianie, zajmuje przez to dużo miejsca; plus jest delikatna i trzeba uważać jak na jajko:( Parmezan też z resztę pewnie mi się nie ziści, bo te wielkie formy ważą bardzo dużo. I choć objętościowo mniej miejsca zająłby parmezan (1 forma spokojnie starcza nawet na 250 gości) to jednak jak to przywieść? A jeśli zdobyć lokalnie, to pewnie dystrybutor w Polsce słono by sobie za taką przyjemność zażyczył. Pomażyć można, więc wyobrażam sobie, że on jest i że wszyscy się delektują:)
Usilnie próbowałam znaleźć fotografie, ale jedynie wpadałam na połówki (zdecydowanie lepiej prezentuje się całość)
[z galerii publicznych picasa]

lub na tą pełną formę [z galerii publicznych picasa]

ale z tego co mi Fili tłumaczy, to tu ma ona inne zastosowanie. Chodzi o wykorzystanie dna formy na podkład pod jakąś pastę. Pod wpływem ciepła pasty parmezan się rozpuszcza i smaki się mieszają. Zdecydowanie wolę kawałeczki z 2 pierwszych zdjęc. Poza tym, coś takiego to można na mały bankiet, nie na wesele, chyba, że tych form jest więcej.

Mimo, że nie potrafię pokazać doładnie co mi się marzy liczę, że smaczek zrobiłam:)

Wygrałam!

Dzielę się dobrą informacją, że wygrałam konkurs na stronę ślubną. HURA!


Więc teraz oprócz skrobania w blogu, będę skrobać na naszej nowiutkiej stronie. Wybraliśmy sobie dość nieślubny wzór, ale ja miałam już po dziurki w nosie obrączek, gołąbków i pastelii, jakie widziałam na innych stronach, które oferują ten serwis.
ble, ble, ble, paskudzctwa:/
Oto nasz template:

To jeszcze skąd to wszystko. Strona pochodzi z Nearlyweds a konkurs był ogloszony przez mój blog inspirację, Brooklyn Bride:)

Tuesday, 12 February 2008

polski pomysł na ślubny kłafyyr


Choć na razie uznaję stronę http://www.polki.pl/moda_slub.html za ultra nie pomocną:(, kilka fotek poprzedniego wątku pochodzi właśnie z niej - co utwierdza mnie w przekonaniu, że strony, które lepiej wyglądają niekoniecznie wcale mają ciekawszą treść. ALE jednocześnie warto poświęcić im kilka minut bo można się do czegoś fajnego dokopać:)
Oto 2 fryzury, których nie rozważałam, nie widziałam nigdzie polecanych, a zatem polki pl mają u mnie plusa za oryginalność i brak klonowania pomysłów;)

[obie fotki z części ślub i podane jest, że zostały 'opracowane' przez Kacpra Rączkowskiego, Maćka Wróblewskiego i Rafała Żurka, ale czy to znaczy, że to są polskie pomysły -? oby]

czysto polskie inspiracje

Postanowiłam przeczesać polski internet w poszukiwaniu godnych polecenia stron związanych ze ślubem. Punktem wyjścia tego blogu było narzekanie na jakość ofert ale przecież wiem, że gdzieś muszą być ciekawe pomysły i wzory. Polki mają świetny gust więc muszą i być projektanci oraz inni specjaliści związani z 'przemysłem ślubnym', którzy swój gust przelewają w to co oferują. Przyznam, że wiem bardzo niewiele o modzie polskiej, albo jakiejkolwiek. Wiem tyle ile do mnie dociera samo przez się, a to o modzie do czego muszę się dokopywać jakoś mnie mało interesowało. Stąd nie mam zielonego pojęcia czy to co dziś będę zamieszczać zalicza się do nazwisk znanych, czołowki czy podziemia. Z resztą jest mi to obojętne. Niech im promocje robią PRowcy;) ja tylko powklejam co ciekawsze (znowu wg mnie), i napiszę gdzie to znalazłam.

Może okazać sie ciekawym miejscem do odwiedzenia strona Natalii Jaroszewskiej gdyż oprócz proponowanych kolekcji, np poniżej

[z Natalia Jaroszewska]


oferuje ona indywidualne projektowanie sukni ślubnych. Nie zajmuje się jedynie modą ślubną, więc domyślam się, że i świadkowe oraz goście rozczarowani ofertą sklepów mogliby skorzystać z porad takiego fachowca.
[Natalia Jaroszewska via polki.pl moda]

Dla młodych szukających rozwiązań na głowę innych niż welon i żywe kwiaty fajnym pomysłem mogłoby być wybranie się do sklepu z kapeluszami Joanny Denier. Niestety mimo usilnych prób znalezienie aktualnego linku do jej strony, nie udaje mi się. Ale załączam krótki z nią wywiad gdzie również są namiary do jej pracowni. Oraz link do strony, gdzie po raz pierwszy spotkałam się z tym nazwiskiem (są zdjęcia właśnie panny młodej:)

Mogę też polecić miła panią na Chmielnej, która jednak ma bardzo klasyczne wzornictwo, i trochę 'nietego' stronę, ALE za to gotowa jest robić wedle widzimisię klientek;)

Inną polską projektantką , o której czytałam, że projektuje na ślub jest Gosia Baczyńska, a oto jej ciekawe rozwiązanie:
[Gosia Baczyńska via polki.pl moda]

Jeśli ktoś bardzo czuje patriotyzm, i ważne by suknia była spod polskiej igły, mniej ważne kto konkretnie, to inspiracji szukać można w Young Polish Designers Foundation.

Muszę też polecić sklep Bardo w promenadzie. Niestety również brak strony, ale namiary jakie znalazłam podaję. Tam byłam osobiście i obsłużono mnie super. Młoda bardzo fajna dziewczyna ze Szczecina. Ma ciekawe włoskie materiały i dość klasyczny gust. Szyje pięknie i też na zamówienie:)

Odnośnie polskiej biżuterii, dziś odkryłam Białą Magię gdzie możliwa jest sprzedaż prawie online, domyłam się, że wkrótce będzie można z butiku w pełni korzystać. Możliwa jest również biżuteria na zamówienie:) Załączam 3 wzory, każdy do innej panny młodej

to widzę do sukni w stylu lat 30, krój kolumny, lekko opadająca wzdłuż nóg, luźna górą

te kwiatki widzę na ślubie na łące, w lesie lub na plaży

a to widzę na młodej, która jak ja nie potrafi się zdecydować czy woli vintage, klasykę czy coś nowoczesnego

Do tego tematu zapewne wrócę również..jak już się bardziej z nim zapoznam...no i może gdy nie będzię wymagało tyle kopania dotarcie do info;)

kwiaty - dekoracja na przyjęciu

[z Janie Medley]

Chyba nie chcę by wszystko było skoordynowane. To co musi (wg mnie) to tak, ale na pewno nie wszystko. I jeśli chodzi o kwiaty do dekoracji sal nie wiem czy chcę by były identyczne, lub nawet podobne, czy w podobnej tonacji jak mój bukiet. Muszą pasować do siebie?

[z woodlandflowers]
[z woodland flowers]

Wolę by mój bukiet pasował do mnie i mojej sukni, a kwiaty do wystroju wnętrza; to co musi łączyć oba to pasowanie do mojej osobowości.

[z ariafloral]
[z ariafloral]

Dziś jedynie o kwiatach na sali. Wygląda ona tak:

Czasami ten odcień wydaje mi się bardziej żółty, czasami bardziej kremowo pudrowy...I nie mam zielonego pojęcia jakie tam kwiaty wybrać by nie wyszło za mdło...widziałam zdjęcia z jakiegoś wesela gdzie wybrano czerwone...kontrast wydawałby się dobry..ale efekt wcale mi sie nie podobał.

a może same żółte róże? [z junebugwedding]

Generalnie, podoba mi się cała gama gatunków, kolorów, kształtów. I wszystkie dziś załączone kompozycje pasują do mojej osobowości. W neutralnym wnętrzu, np zwykłej białej sali, drewnianej izbie, czy hali betonowej - każda z tych kompozycji by mnie zadowoliła. Jednak ta moja sala, trochę wymaga dopasowania pod siebie...hmhm...

[z ariafloral]

[z ariafloral]

Wiem na pewno, że chcę niskie kompozycje, płasko na stole, więc nawet jeśli się tu jakaś wkradła wysoka lub wyższa, plan jest by zainspirować się kwiatami, ale na pewno zamówić wersję niską.
Zastawiam się, czy salę tak stylowo już określoną można bardzo zepsuć kompozycjami bardziej współczesnymi..czy koniecznie jednak muszą być jakieś klasyczne zestawienia? Może takie jak poniżej rozbroiłyby pozytywnie klimat..:)

[Gertrude + Mabel Photography via Brooklyn Bride]

[z woodlandflowers]

Większość, jeśli nie wszystkie strony, z których pochodzą dzisiejsze kwiaty, poznałam dzięki zwiedzaniu stron Brooklyn Bride i Junebugwedding.

Monday, 11 February 2008

biżuteria

Kiedyś zdawało mi się, że ślub to taka okazja, która wymaga prostej, klasycznej, niczym nie wyróżniającej się biżuterii. Nie może przytłaczać, rzucać się w oczy. Ma być delikatnie, skromnie etc etc.. Ostatnio jednak wszystkie swoje podświadome przekonanie (podświadomie) przewartościowuję. I non stop waham się pomiędzy klasyką i ponadczasowością a oryginalnością i efektem końcowym, który zaskakuje. Jeśli nie innych, to przynajmniej moje dotychczasowe przekonania.


To niby tylko 1 dzień i 1 wieczór i nie trzeba swojego wygładu kochać całe życie - to nie obrączka, na którą będę codziennie patrzeć i do wszystkiego musi mi pasować i zawsze cieszyć oczy, bez względu na to jaką fazę rozwoju gustu przechodzę. Powinno mnie zadowolić jeśli wygląd tego dnia, podoba mi się tego dnia. Prawda?


A jednak non stop męczą mnie myśli co jeśli kiedyś spojrzę na zdjęcia ślubne i stwierdzę, jak mogłam? haha...
Jak można mieć prawie 30 lat i nadal nie mieć wypracowanego swojego jedynego na świecie stylu? Przypomina mi się jak w jednym salonie ekspedientka narzekała na mnie koleżance, że przyszłam nie wiedząc jakiej sukni szukam, że przecież jak chcę wyglądać powinnam przeczuwać lub wiedzieć. Ale skąd? Przecież nie spędziłam całego swojego życia rozważając i planując ten wygląd.


Temat rozdarcia stylowego dotyczy całości mojego wygładu, wystroju sali, kwiatów, druhen, druhenek...również biżuterii. Jeśli żadne z ekstremów mnie nie przekona, zapewne skończy się na mniej czy bardziej ciekawym eklektyźmie. Aż boję się to sobie wyobrazić;0
Zbieram do swoich archiwów inspiracje odnośnie tego nowo rozważanego wyglądu. W tym poście kilka faworytów.



Wszystkie zdjęcia pochodzą z Dasha Boutique, kupić można w sieci, a ceny wybrancych dodatków są pomiędzy $85 a $275.

Sunday, 10 February 2008

po co komu plener?

Ok, może inni lubią oglądać zdjęcia z pleneru, ja nie. I pomijając naszą specyficzną sytuację - która w sumie nie jest taka znowu jednostkowa, wiele osób przyjeżdża z daleka na swój ślub - i niechęć zabierania czasu z tych i tak krótkich chwil przed ślubem na jakieś jeżdżenie po 'ciekawych' plenerach, po prostu mi się zdjęcia pozowane n i e podobają. point final.
Poświęciłam dużo czasu na przeglądanie prac różnych fotografów, oczywiście tylko to co mieli w sieci. Prace większości, w ogóle mnie nie przekonywały. Kilku uważam za fajnych i technicznie dobrych. Tu powtarzam po kimś; jako laik nie potrafię ocenić prac fotografów ponad zwykłe miłe lub niemiłe uczucie podczas ich oglądania. Zasięgnęłam jednak opinii fachowca, który tak się o tych kilku moich ulubionych wyraził. Linki do ich stron załączam w bocznym menu.
[karl grupe]

Jednak przyznam, że przykrym rozczarowaniem było podejście fotografów do moich próśb o wycenę jedynie reportażu. Muszę stwierdzić, że masowe zapotrzebowanie na plener na rynku polskim rozpuściło niektórych fotografów. A ponieważ plener zazwyczaj kosztuje połowę całej usługi, szkoda niektórym było przyjmować nasze zlecenie, które z góry wykluczało część usługi (czytaj, część opłaty).
[karl grupe]

Każdy swój ślub i wesele urządza na miarę swoich oczekiwań i potrzeb estetycznych. I tak miałam połowę czasu wrażenie, że idę na kompromis (często czując, że mam alternatywę pomiędzy tak jak można, albo wcale). Z fotografem nie chciałam takiego kompromisu. W końcu za kilka lat, to co nam po tym ślubie pozostanie jako najbardziej wyrazista pamiątka to właśnie zdjęcia. Smaku tortu nitk nie zapamięta, koloru kwiatów tak samo, suknia i fryzura będą pewnie wyglądały śmiesznie niemodne...ale jakość zdjęć ważna będzie tak samo tydzień jak i 40 lat po ślubie:) przedkładam 100 razy naturalne uchwycenie emocji w gronie rodziny i przyjaciół. I wiem, że Matyldzie (naszej córce) za kila lat dużo więcej da oglądanie na tych fotografiach ludzi, którzy już odeszli, niż uchwycenie (nawet jeśli bardzo artystyczne) nas pod wierzbą w Łazienkach.

Saturday, 9 February 2008

prezenty

O prezentach mogłabym długo.

Dziś spacerowałam wirtualnie po kilku sklepach, i załączam co ciekawsze wzory:)
[Hermes Balcons de Guadalquivir]

W naszym przypadku prezenty to skomplikowana procedura...skomplikowana dla nas, bo chcemy ułatwić sprawę gościom, oraz ponieważ nie chcemy zdać się na los i otrzymać przysłowiowych 200 żelazek, ani kopert. Będziemy więc mieli listę, a dokładniej ze 3:( a koordynowania prezentów z 3 list to nie łatwa sprawa... trzeba wiedzieć jakie artykuły (w sensie jakie kategorie) gdzie łatwiej dostać, gdzie większy wybór, gdzie te marki i te modele, które się nam podobają. Ostatecznie, trzeba te wszystkie przedmioty wybrać zgodnie; czyli nasze gusta muszą być w tej samej mierze zadowolone.
[vera wang love knots]

Nie poświęcamy temu całego naszego czasu, ale bez przesady mogę powiedzieć, że zajmuje nam ten temat już kilka miesięcy.
[vera wang byzantium]

Najpierw się okazało, że pierwszy sklep który zdawał sie być idealny, zamknie się w kwietniu:( Trzeba było wybrać zastępczy, a na drugi z takim samym szerokim przekrojem przedmiotów nie mogliśmy trafić...ostatecznie zawęziliśmy listę sklepów zastępczych do 3, ale decyzji ostatecznej nie ma.
[reem and barton allora]

Potrzebny jest nam sklep u młodego (gdzie łatwo będą mogli kupić goście z jego strony), u młodej (jak wyżej) oraz jakaś lista w internecie, by wszyscy goście przyjezdni (których jest większość) również mogli wybrać to co się nam podoba, a nie to co im się wydaje, że sie nam spodoba.
[wedgwood sloane square]

Notabene wspomnę, że listy online w Polsce jeszcze nie istnieją:((( czemu? przecież to takie proste..kupujemy na ebayu, na allegro, czemu nie mogą Galerie Centrum mieć sprzedaży online? no nie ważne, podobno nie jesteśmy IT do tyłu. Z resztą u młodego też nie ma takich sklepów; we Włoszech są, ale nie w Neapolu. Można więc zrobić sobie listę in situ, ale należy być fizycznie w danym sklepie by taka listę otworzyć, wybrać przedmioty etc. Goście natomiast by nabyć prezenty również muszą fizycznie sie stawić. Jedynym ukłonem sklepów w Neapolu w kierunku gości zamiejscowych jest możliwość kupna przez telefon. HAHA! częstotliwość z jaką się spotyka włoskich ekspedientów mówiących w językach obcych..już widzę jak obsługują naszych gości zagranicznych przez telefon. Nie ubliżając rodakom pana młodego, załóżmy, że będzie ekspedientka władająca językami, potrafiąca wyjaśnić dzwoniącemu jakie przedmioty zostały nadal do wyboru, ów gość musiałby przesłać faksem dane swojej karty kredytowej by nabyć wybrany towar. Generalnie procedura tak archaiczna (na 2008 rok) nie odpowiada nam, nie chcemy na nią narażać naszych gości, i nie mam ochoty w tak IT zacofanych sklepach zostawiać tysięcy euro z kieszeni naszych gości.

[waterford padova]

Pełna obsługa list młodych online istnieje w Rzymie i w Mediolanie. I najprawdopodobniej skończy sie na którymś z tych miast. Nie chcieliśmy od razu brać tego rozwiązania pod uwagę, bo z któregokolwiek innego miasta niż Neapol, koszt transportu nie byłby wliczony. Wieźć ciężarówkę kieliszków i porcelany 1000 km z Mediolanu do Neapolu to 'delikatna' sprawa, zapewne nie wyjdzie nas tanio:( Ostatecznie pewnie wybierzemy to wyjście, bo w ten sposób będziemy mogli wybrać piękne rzeczy, bez kompromisów (większość z tych sklepów pracuje prawie ze wszystkimi europejskimi markami) goście włoscy kupią bez problemu bo nawet jeśli kupno online jest im obce, a do Mediolanu czy Rzymu specjalnie po nasz prezent się nie wybiorą, i jeśli będą skazani na kupno przez telefon, przynajmniej wiemy, że się dogadają a transfery bankowe wew kraju nie powinny być skomplikowane. Goście przybywający z innych stron za to będą mogli dokonać wyboru i kupna siedząc w pidżamie na swojej kanapie. Everybody happy:)
Lista w Wawie, jeszcze nie zaczęta, ale sklep wybrany:) uff, jedno z głowy.

[vera wang soie]

Lista u młodego, zostanie wybrana, gdy najpierw wybierzemy sobie gadżety. A wybierzemy je trochę wchodząc na strony najróżniejszych producentów, trochę chodząc po sklepach (oczywiście nie tu gdzie mieszkamy...bo tu niczego takiego nie ma); za 2 tygodnie będziemy w NY i mamy zamiar wybrać się do Macy's, Bloomingdales, Barney's i gdzie by tam jeszcze się okazało, że pod jednym dachem w przesadzonych ilościach, jest porcelana, szkło, etc. Jak już trafimy na konkretne wzory, które odpowiadają obydwu (z czym może być problem, ja mam bardziej tradycyjny gust, Fili uwielbia nowoczesne wzornictwo), to na podstawie marek owych przedmiotów mamy zamiar wybrać sklep, eliminując te sklepy, które z owymi markami nie pracują.

[ralph lauren vows]

Pewnie nie raz jeszcze wrócę do tematu:)

Friday, 8 February 2008

pomocne newsletters

czasami pomocne, czasami banalne, zbędnie zaśmiecające skrzynkę...
ten z brides.com polecam, i czytam zawsze. Są króciutkie, praktyczne i z sensem.
Załączam dzisiejszy pomysł dnia, 1 zdanie, maila szybko można się pozbyć, treść i tak zapamiętam; sama jednak nie wpadłabym na to rozwiązanie...i może gdybym miała już buty ślubne papier ścierny szedłby już w ruch;0
inne z innych stron, warte polecenia? chwilowo nie pamiętam lub nie znam.

welon czy szal

kompletnie nie potrafię zdecydować, czy wolę mieć welon czy szal...Wiem, że nie chcę tiary! a potem się gubię..
ślub, to oprócz wizyty u Papieża i Semana Santa, jedyna okazja na welon. Nie trzeba z niej korzystać owszem, ale skoro to jedyny prawdopodobny moment...oraz skoro się lubi welony, lub lubi siebie w welonach, to czemu nie. Ale nie potrafię też zdecydować j a k i.
I stąd rozważania o szalach. I kilka świetnych rozwiązań szalowych znalazłam:)

[oscar de la renta]

[amsale blue label]

[Christos]

Wracając do welonów, najpierw podobały mi się 'całunowate', lub inne z przodem i tyłem (oba warianty długie).

[oba Carolina Herrera]

Potem zawróciły mi w głowie mantilla'e. Mam zamiar uruchomić kilka kontaktów w Andaluzji i się dowiedzieć u źródła jak je nosić prawidłowo, bo na razie koleżanki z centrum i północy nie za bardzo potrafiły odpowiedzieć - tylko narzucone ?, uczepione z tyłu na spince..? a może pod wiankiem? Wielki grzebień (peineta)


odpada, bo to nie mój look...Z resztą mimo licznych poszukiwań nie znalazłam zdjęć żadnej młodej w i mantilli i w grzebieniu...to jest chyba zarezerwowane dla gości, oraz innych okazji w mocno tradycyjno-religijnych kręgach. Za to kilka fajnych takich gości znalazłam:

[Paloma Cuevas]

[Mar Flores,oba z forum hola]

Młode widziałam tylko w wariancie zaczepiony z tyłu lub narzucony.

[nie pamiętam skąd to w moich archiwach..]

[cotilleando.com]

[z junebugweddings.com/fashion]

świadkowa radzi, by nie robić jednak mantilli w stylu pirat...hmh

wianki też się jej nie za bardzo podobają..a ja mam jakieś takie ciągoty do innych rozwiązań..np młoda w stylu Obeliksa...a za nią druhna (chyba) w wianku..

[Kirsty Hume forum vogue es]

[edit 12.02.2009]

Ja już dawno zdecydowałam co dla mnie jest najlepszym rozwiązaniem. Jeśli nadal nie wiesz czy wolisz welon czy szal namieszam jeszcze bardziej zachęcając do obejrzenia przeciekawych alternatywnych ozdób w dużo nowszym poście z 2009.

Thursday, 7 February 2008

piękne krótkie suknie ślubne

[oscar de la renta]
[priscilla of boston]
[moonlight]

Tuesday, 5 February 2008

moje druhny myślą...

... w czym sie zaprezentować. Nie wiemy nadal czy będą tak samo, czy niezależnie od siebie ubrane. Wiem, wiem, to nie jest do końca nasz zwyczaj mieć kogokolwiek ponad 1 świadkową...ale pan młody ma mieć u swojego boku 3 kolegów, tych u których on świadkował, więc da równowagi ja też będę miała druhny:)
Poza tym, panowie raczej na 100 nie będą tak samo ubrani; panie, pewnie jakoś podobnie, ale na pewno nie będziemy wyglądali jak szopka amerykańska. Z całym szacunkiem do amerykańskiego wyczucia stylu, muszę stwierdzić, że większość ślubów wygląda po prostu sztampowo:( A szkoda, bo w tym kraju jest TAKI potencjał, tyle możliwości (zakupu/zasięgania porad/zatrudnienia specjalistów), tyle projektantów, domów mody, a w nich przecen, pism...no wszystkiego co by mogło dać piękny i niepowtarzalny wygład każdego ślubu....
Moje druhny wyglądać będą unikatowo i bosko! Poniżej kilka fantazji na temat ich stroju...
[priscilla of boston]
[simple silhuettes]
[reszta amsale]

jakość prezentacji usługi a jakość usługi..hmm..?

Nie zawsze dobra jakość strony świadczy o tym, że znajdę tam wartościowe info... I odwrotnie, ktoś kto swoje usługi przedstawia w internecie, jeśli zależy mu na tym by wizerunkiem strony nie zaszkodzić jakości usług, zadba by strona była przejrzysta, czytelna, (na litość aktualna!), user friendly, no i z gustem...z duchem czasu.
Często jednak wędruje wgłąb tych litosnych stron, tych z gołąbkami i lampkami szampana, bo w sumie nigdy nic nie wiadomo. Czasami już po chwili, czasami po dłuższej (zależy jak
bardzo ktoś pochrzanił wew linki) opuszczam; 9 na 10 przypadków goło ręcznie:(
Pluję sobie w brodę, bo powinnam była wiedzieć...po co tracę czas?
Czasami jednak trafiam na perełki... załączam jeden z najfajniejszych koków jaki znalazłam...
...na zupełnie niepozornej stronie. Czasami warto się w nie zapuszczać.. tym bardziej, że gdy o inspiracje do fryzur chodzi, nie trudno o publicznie propagowane koszmarki na 'godnych szacunku' stronach :)

Monday, 4 February 2008

ja już prawie kończę przygotowania...

...ale ponieważ przeżyłam koszmar szukając rozwiązań, które mi odpowiadają, zakładam blog.
Może będzie czasami nie po kolei i chaotycznie. Wybaczcie, ja już wiele tematów zamknęłam, wiele dopiero do połowy, a pomysły nachodzą mnie nagle, non stop, albo bo długim zastoju, zazwyczaj dotyczą kilku różnych tematów, często zaprzeczają poprzednim planom...
ot, życie panny młodej:)


i na dobry poczatek video z pokazu jednej z ulubionych projektantek Amsale


[fotka ciastko sukienka, które chyba powielę, pochodzi z jen's desserts a fotografowane było przez Jeff Beck Photography]


słowo o blogu

Postaram się nie wyśmiewać niczyich pomysłów i rozwiązań ślubno-weselnych; jednak u podstaw tego blogu leży moje zmęczenie poszukiwaniem, zniesmaczenie znajdywanymi propozycjami, chwilowe zwątpienia w możliwość zorganizowania ślubu i wesela na miarę naszych oczekiwań. Będę stronić od negatywnych epitetów kładąc większy nacisk na chwalenie tego co uważam za wspaniałe, gustowne, i z klasą. Pewnie nie zawsze uda mi się przestrzegać tych zasad...więc urażone osoby z góry przepraszam. Ten blog nie jest żadnym poradnikiem, to są moje przemyślenia i subiektywne opinie. Niech sobie każdy robi jak uważa. Jeśli jednak kogoś zainspiruję to świetnie. Mam nadzieję, że jakiejś planującej informacje tu zawarte, (do których dotarcie czasami zajmowało miesiące) ułatwią przygotowania:)
Czytelników zachęcam do komentarzy i dyskusji, ale zastrzegam sobie prawo likwidowania komentarzy nie przestrzegających zasad netykiety i szacunku dla autorki.
Info zaczerpnięte z tego bloga i dalej publikowane wymaga wskazania źródła. Dzięki!