Zapewne kiedyś można, ale przez długi czas po ślubie część panien młodych, ja przynajmniej, pozostaje pod ich urokiem. Nie każdy ślub mi się podoba i nie każdy powoduje, że mam ochotę studiować detale efektu końcowego wyglądu Panny młodej, tortu, bukietu etc. Są jednak takie, które jak dobry film, mogę podziwiać wielokrotnie oglądając fotografie w nieskończoność, za każdym razem dopatrując się jakiegoś nowego szczegółu.
Wczoraj nie mogłam się oprzeć hiszpańskiej edycji Vogue'a. I nawet nie w tym rzecz, że na okładce jest Małgosia Bela;) 4 dni wcześniej przestałam wertować amerykańską edycje listopadową i mimo że była OK, pozostawiła niedosyt.

[via www.trendencias.com]
W hiszpańskiej napotkałam masę inspiracji na zakupy z amazon;) a już myślałyście, że chodzi o szmatki;) Tylko jedna z (już dziś zamówionych) pozycji, inspirowanych wczorajszą lekturą, ma do czynienia z tematyką ślubów i każdemu uzależnionemu od piękna tych uroczyści serdecznie polecam zakup tego albumu. Mowa o "Royal Weddings" Frederike'a Haedecke'a.
Mimo, że obecnie żadnego ślubu nie szykuję i w najbliższej przyszlości nic się nie zapowiada, uważam, że warto mieć taką kolekcję inspirujących zdjęć w domowej bibliotece. Chodzi o najpiękniejsze śluby królewskie XX wieku i będą one kanonem mody ślubnej na daleką przyszlość.
Pierwszy ślub koronowanych jakim się zaintersowałam to ślub Diany i Karola. Miałam 3 lata w 81 roku i aż nie chcę mi się wierzyć, że już wtedy przeglądałam gazety;) Musiało być z rok czy 2 pózniej gdy dorwałam się do Time'a, w ktorym była relacja z ich ślubu. Jak każda chyba swoja rówieśnica miałam wówczas zeszyt 'wróżby', na podstawie którego zadawało się koleżankom pytania na temat ich przyszłości i dawało kilka opcji do wybory. Pod każdą opcją kryła się ukryta prawdziwa odpowiedź o przyszłości, czasami w postaci zdjęć wyciętych z gazet. Zdjęcia ze ślubu Diany i Karoly starannie wkleiłam do swoich wróżb:) Stąd tak mi miło patrzeć na ogładkę "Royal Weddings" i na widok Diany ze swoimi druhenkami na niej:)
Wczoraj nie mogłam się oprzeć hiszpańskiej edycji Vogue'a. I nawet nie w tym rzecz, że na okładce jest Małgosia Bela;) 4 dni wcześniej przestałam wertować amerykańską edycje listopadową i mimo że była OK, pozostawiła niedosyt.

[via www.trendencias.com]
W hiszpańskiej napotkałam masę inspiracji na zakupy z amazon;) a już myślałyście, że chodzi o szmatki;) Tylko jedna z (już dziś zamówionych) pozycji, inspirowanych wczorajszą lekturą, ma do czynienia z tematyką ślubów i każdemu uzależnionemu od piękna tych uroczyści serdecznie polecam zakup tego albumu. Mowa o "Royal Weddings" Frederike'a Haedecke'a.
Mimo, że obecnie żadnego ślubu nie szykuję i w najbliższej przyszlości nic się nie zapowiada, uważam, że warto mieć taką kolekcję inspirujących zdjęć w domowej bibliotece. Chodzi o najpiękniejsze śluby królewskie XX wieku i będą one kanonem mody ślubnej na daleką przyszlość.
Pierwszy ślub koronowanych jakim się zaintersowałam to ślub Diany i Karola. Miałam 3 lata w 81 roku i aż nie chcę mi się wierzyć, że już wtedy przeglądałam gazety;) Musiało być z rok czy 2 pózniej gdy dorwałam się do Time'a, w ktorym była relacja z ich ślubu. Jak każda chyba swoja rówieśnica miałam wówczas zeszyt 'wróżby', na podstawie którego zadawało się koleżankom pytania na temat ich przyszłości i dawało kilka opcji do wybory. Pod każdą opcją kryła się ukryta prawdziwa odpowiedź o przyszłości, czasami w postaci zdjęć wyciętych z gazet. Zdjęcia ze ślubu Diany i Karoly starannie wkleiłam do swoich wróżb:) Stąd tak mi miło patrzeć na ogładkę "Royal Weddings" i na widok Diany ze swoimi druhenkami na niej:)






0 comments:
Post a Comment